Fani skoków Pl

Fani skoków Pl Strona o kibicach i dla kibiców skoków narciarskich

To jak tam? Ochłonęli? Wszyscy żyją? Nikt nie siedzi w za długich rękawach? Są wszystkie klamki w drzwiach? Powiedzieć ż...
17/02/2026

To jak tam? Ochłonęli? Wszyscy żyją? Nikt nie siedzi w za długich rękawach? Są wszystkie klamki w drzwiach? Powiedzieć że okres od 9 do 16 lutego 2026 to był szalony i niespodziewany okres w polskich skokach to nic nie powiedzieć. Przy tym czasie skok Fortuny w 1972 roku był takim zaskoczeniem, jak makijaż u Krzysztofa Ibisza. Kiedy w październiku 2025 roku podczas zawodów w Hinzenbach rozmawialiśmy z Pawłem Wąskiem, to na pytanie o kolejne zawody w Klingentahl powiedział, że nie wiadomo czy na nie pojedzie bo pierwszy raz ma jechać Kacper Tomasiak. Jeśli ktoś wtedy powiedziałby, że dokładnie za 4 miesiące (bo tyle minęło od tej rozmowy) Paweł i Kacper będą wicemistrzami olimpijskimi w superduetach, Kamil Stoch będzie czekał na nich na zeskoku jako kibic a Dawid i Piotrek będą to komentowali w telewizji, to natychmiast pojawili by się smutni panowie aby zabrać delikwenta do domu bez klamek. Ale to się stało. Mamy trzy medale na Zimowych Igrzyskach Olimpijskich, gdzie jechaliśmy tak naprawdę aby się nie skompromitować i walczyć drużynowo o ósemkę. Co więcej, zdobyli je dwaj najmłodsi członkowie kadry, która jest stara i nie ma młodych. Co będzie dalej to się okaże ale nikt nam nigdy nie zabierze już tego szalonego tygodnia w Predazzo.
Jak cienka jest granica między niebem a piekłem pokazała końcówka wczorajszego konkursu duetów. Wielokrotnie krytykowany przez wszystkich pan Włoch Sandro Pertile wczoraj około godziny 21 musiał zabawić się w Boga. Od tej decyzji zależało co zrobią z nim polscy „kibice” zza klawiatur. Albo będzie musiał zmienić konto, jego skrzynka mailowa będzie ważyć ze sto ton pogróżek i wyzwisk, jego rodzina będzie musiała czytać o nim i sobie wszystko co najgorsze, albo będzie bohaterem narodowym, kandydatem na cokół. Mądrym gościem co sprawił, że mamy medal i co więcej medalu nie mają nasi zachodni sąsiedzi. To Nasz Włoch przecież!!! Oczywiście to nie potrwa zbyt długo bo łaska kibica na pstrym koniu jeździ, a łaska internetowych kibiców to w ogóle na takim pstrym z ADHD w dodatku.
Z piekła do nieba to podobno geograficznie kilka tysięcy kilometrów. Od okolic jądra Ziemi gdzie najgoręcej do stratosfery, żeby nie dziurawiły go samoloty. Dla trenera Maciusiaka ta podróż odbyła się błyskawicznie. Od gościa, który podobno miał nierówno pod sufitem i gada jakieś odklejone teksty o medalu i pewnie w marcu wróciłby do trenowania w drugim szeregu, do kogoś, kto będzie witany jak bohater na lotnisku, zapraszany przez lubiących się ogrzewać polityków i telewizje śniadaniowe oraz pewnie z nowym kontraktem do następnych Igrzysk we Francji. Oczywiście nasi „fachowcy” z przed klawiatur już piszą, że przecież on tylko macha chorągiewką, że trenerzy klubowi trenują itp. No piszą tak bo pewnie się znają i są w sztabie 24h i dokładnie wiedzą jak pracują albo może są tą chorągiewką? To by się zgadzało bo poziom wiedzy i stałość opinii podobne.
Z nieba do piekła i z powrotem przejechał się także Paweł Wąsek. Od lidera kadry w zeszłym sezonie, ponad 600 punktów i pierwszego podium w Lahti po 54 punkty zdobyte przed Predazzo i aferę fluorescencyjną. Poza tym wszyscy wmawiali mu, że on chce indywidualnie trenować ze zwolnionym Tomasem Thurnbichlerem, gdy on cały czas powtarzał, że chce być członkiem drużyny a nie indywidualistą. No i w tej drużynie zdobył medal olimpijski. Spokój i zaufanie sztabu i mityczne „wyświerzenie” Apoloniusza Tajnera po raz kolejny wzięło górę i forma szukana przez cały sezon przyszła w najbardziej oczekiwanym momencie. Paweł dołącza również do grona emerytów olimpijskich. Tak, właśnie emerytów. Dlaczego? No bo jeśli zwykły człowiek pracuje i jest w okresie przedemerytalnym to pielgrzymuje sobie do ZUS i do innych fachowców aby wyliczyć sobie ile będzie miał tej emerytury. A u nas wszystkie media i fachowcy już wyliczają emeryturę gościowi co ma 19 lat i przed nim prawdopodobnie jeszcze ze 20 lat kariery. Najważniejszy news dnia to kolejny emeryt olimpijski, który nie musi już pracować bo dostanie jakiś grosz od państwa. Fajna wiedza ale potrzebna w tym momencie Pawłowi, Kacprowi i wszystkim innym jak Ibiszowi krem na zmarszczki.
Na koniec najlepsze. Gdzieś wczoraj wyczytałem, że te nasze medale to w ogóle fura szczęścia bo na Igrzyskach w słabej formie byli Kraft, Tschofenig, Lanisek, Hoffmann czy inny Zajc albo ktoś inny kto skakał dobrze w grudniu i styczniu. No tak. Wyobrażam sobie jak ta grupa skoczków zbiera się w tajemnicy przed wszystkimi na początku lutego i knuje: „Zróbmy numer polskim internautom i wyłączymy sobie dobrą formę na igrzyska” – proponuje Tschofenig. „Cholera jasna, nie chcę mi się już dobrze skakać bo mam dziecko i po co mi medal” – dodaje Kraft. „Jak Polacy zdobędą medale a my będziemy dobrze skakać to o czym będą pisać internauci?” – pyta Zajc. „No to dobra, decyzja jest, że słabo skaczemy” – ucina Lanisek. Dobre samopoczucie i możliwość odwrócenia kota ogonem i zrobienie z niego wentylatora jest najważniejsza. Przecież wszystkie sukcesy i wygrane w historii polskiego sportu biorą się z tego że ktoś tam był gorszy niż zakładano. Kompletne odklejenie od sensu i ducha sportu rządzi polską siecią i niestety ma się świetnie. A można by było się po prostu cieszyć bez szukania dziury. Ale po co. Nuda.
Ale koniec marudzenia. Wracamy na Ziemię. A na ziemi mamy trzy medale Igrzysk Olimpijskich. Dwa srebrne i jeden brązowy. Fajnie jest na tej Ziemi. Przed nami reszta sezonu. Oczekiwania bardzo wzrosną, to nie ulega wątpliwości. Czeka nas debiut Kacpra na skoczni mamuciej. Liczymy, że część kadry, która nie pojechała do Włoch również nie powiedziała jeszcze ostatniego słowa w tym sezonie. Do tego czeka nas ostatni miesiąc Kamila Stocha w karierze z gorącym i mocno emocjonalnym pewnie pożegnaniem w Planicy. W tym roku ta Planica powinna być inna niż ostatnie. Bez szpilek, bez smutnych refleksji, bez dziwnych wywiadów po ostatnich skokach, bez szukania nowego trenera. Będzie czas na wielkie świętowanie. Oczywiście tradycyjnie razem ze Słoweńcami, którzy mają swojego Domena z indywidualnym wielkim szlemem zdobytym w rok czasu. Nie możemy się już doczekać.

13/02/2026

Nie spodziewaliśmy się tak szerokiego odzewu na nasz wczorajszy wpis poparcia dla Poli Bełtowskiej. Dziękujemy wszystkim. Zdecydowana większość wpisów była bardzo pozytywna, wspierająca i potępiającą hejt na naszej młodej zawodniczce. Tym kilku procentom, które na post przeciwko hejtowi reagowali tym samym przytoczę jeden z wpisów w komentarzach.
Dawno dawno temu, gdy internet raczkował i ludzie brali odpowiedzialność za swoje słowa, w 1998 roku na Igrzyska Olimpijskie do dalekiej Japonii pojechał młody i utalentowany polski skoczek narciarski. Bardzo chciał tam dobrze wypaść, starał się mocno ale nie wyszło. Zajął tam 51 i 52 miejsce. Tym zawodnikiem był Adam Małysz.

Szanowni CzytaczeNa pewno zorientowaliscie się, że naszą stronę prowadzimy w lekkim stylu, nieraz zdarzy nam się coś wyś...
12/02/2026

Szanowni Czytacze
Na pewno zorientowaliscie się, że naszą stronę prowadzimy w lekkim stylu, nieraz zdarzy nam się coś wyśmiać, ale dziś całkowicie poważnie.
Po tym, co zaczęło się dziać dwa dni temu musimy powiedzieć stanowczo, nie zgadzamy się na hejt. Młoda, utalentowana dziewczyna spełnia swoje marzenie, jedzie na Igrzyska Olimpijskie, na co zapracowała wieloma wyrzeczeniami i ciężką pracą i zjadł ją stres. Kto nigdy nic nie zawalił? Czy to jest powód aby wylewać g...wno na młodą dziewczynę, która może jeszcze nieraz przynieść nam radość?
A hejterom zza klawiatury proponuję raz w życiu siąść na belce. Ciekawe, czy wciąż będą tacy mądrzy.



Zdjęcie ze strony PKOl

Predazzo to miejsce gdzie w XXI wieku pisała się historia polskiego sportu. Jest dwóch polskich posiadaczy klucza do bra...
10/02/2026

Predazzo to miejsce gdzie w XXI wieku pisała się historia polskiego sportu. Jest dwóch polskich posiadaczy klucza do bram tego uroczego miasteczka a tutejsze pizzerie nazywają ich nazwiskami swoje wyroby.
Tylko niepoprawni optymiści liczyli na przełamanie naszych skoków na Igrzyskach Olimpijskich 2026 roku właśnie na skoczniach w Predazzo. Głównym ich szefem ich był trener naszej kadry Maciej Maciusiak, który stał się niemal bohaterem memów. Pierwsza seria nie zwiastowała nic dobrego ale w końcu pojawił się ON. 19-latek który postanowił zacząć pracować na pizzę w Predazzo swojego imienia. Po skoku w drugiej serii zapanowała niesamowita euforia. Kacper Tomasiak wywalczył srebro olimpijskie. A nawet złoto wśród zawodników bez dziwnych wąsów.
Na skoczni bylo bardzo dużo polskich kibiców, jeden z nich to chyba nawet nie zauważył że minęły 23 lata i miał na retro szarym kartonie wypisane hasło "Leć Adam Leć". Sam Adam Małysz był na skoczni wśród kibiców ale nigdzie nie leciał. Cieszył sie razem z wszystkimi z medalu Kacpra.
Strona organizacyjna zawodow była na wysokim poziomie. Na każdym metrze kwadratowym było mniej więcej trzech wolontariuszy z wbudowanym uśmiechem i chętnych do pomocy. Wydarzenie godne swojej rangi.
Nasz medalista wrocił do hotelu dopiero koło północy, zmęczony z ciężkim medalem na szyi. Życzmy mu wszyscy aby ten medal nie ciążył mu mocno i przysporzył nam wszystkim jeszcze wiele emocji i wzruszeń.
A na koniec powiem to czego z grzeczności swojej trener Maciusiak nigdy nie powie.
A NIE MÓWIŁEM K...AAAA !!!!

Przy okazji luźnych rozmów towarzyskich okazało się, że nikt z nas nie był jeszcze na Zimowych Igrzyskach Olimpijskich. ...
08/02/2026

Przy okazji luźnych rozmów towarzyskich okazało się, że nikt z nas nie był jeszcze na Zimowych Igrzyskach Olimpijskich. Dlatego zebraliśmy się do samochodów i ruszyliśmy w trasę. Trasa długa ale interesująca. Jak kilka osób się domyśliło przerwę na obiad zrobiliśmy sobie pod samą skocznią w Garmisch-Partenkirchen. Potem po drodze odwiedziliśmy skocznie w Innsbrucku i Seefeld, pamiętne z Mistrzostwa Świata Dawida Kubackiego. Potem już prosto na nocleg z przerwą na oczekiwanie na lawetę, bo jeden z samochodów nam zastrajkował. Mimo wszystko udało nam się bezpiecznie dojechać i będziemy dawać znać co się dzieje na Igrzyskach.

Czy niedzielny konkurs drużynowy na Mistrzostwach Świata w lotach 2026 roku bedzie zapamiętany? O tak. Zdecydowanie. Głó...
25/01/2026

Czy niedzielny konkurs drużynowy na Mistrzostwach Świata w lotach 2026 roku bedzie zapamiętany? O tak. Zdecydowanie. Głównym bohaterem został ponownie Domen Prevc, a tak właściwie to jego narty, a nawet jedna z nich. Podczas gdy inny bohater z wczoraj, jeden z norweskich fachowców od krawiectwa, wicemistrz świata w lotach Marius Lindvik siedział na belce to wyprzedziła go zniecierpliwiona narta jego głównego rywala. Całe szczęście że za nartą nie poleciał jeszcze ktoś inny, np. trzech kontrolerów pomiaru krocza, ktore właśnie Domen przechodził. Jego narta wybiła się z progu, wyleciała w powietrze, nie nakręciła się rotacja zawodnika bo go nie było ale wylądowała bez zakantowania i wyprzedziła reprezentację Kazachstanu i USA oraz zrównała się punktami z naszą drużyną. Biedny Domen czekał na skok ale bez nart nie chcieli mu pozwolić. Stanowcze NEIN groźnego pana od pomiarów krocza, ciekawe czy kobietom też mierzą, pogrzebały szanse Słoweńców na medal. Próbowali zabrać zabawki i pójść do hotelu ale pewnie sponsorzy ich przekonali, a szef firmy produkującej zagubioną nartę właśnie staje sie dużo bogatszy niż był. Domen skaczący na nartach czy narta skacząca bez Domena ma nawet chyba większą wartość reklamową.
Pożartowali. Poziom sportowy walki o złoto był fenomenalny. Ostatnim skokiem japońscy samuraje pokonali austriackich walcmistrzów. Na pechu Słoweńców zyskali norwescy nocni krawcowie. O naszym miejscu lepiej pomilczeć. Słaba forma jest widoczna na skoczni normalnej gdzie tracisz 10 metrów, na dużej 20 metrów do najlepszych. Jak na mamucie ta strata rośnie do 50-70 metrów to przestaje być to fajne do oglądania dla wszystkich. Męczą się i skaczący i oglądający. Bardzo dziś bolało.
Za dwa tygodnie główna impreza czterolecia. Liczymy, że podobnie jak cztery lata temu uda nam się tam zaistnieć mimo tego wszystkiego co dzieje się tej zimy.

Dzień 2 Mistrzostw Świata w Lotach  Narciarskich. Jedyne, co można powiedzieć to to, że król jest jeden, nawet po obniże...
24/01/2026

Dzień 2 Mistrzostw Świata w Lotach Narciarskich. Jedyne, co można powiedzieć to to, że król jest jeden, nawet po obniżeniu belki o 4 stopnie Domen przeskakuje wszystkich o 20 metrów. Piękne widowisko. Mogłoby być lepsze, gdyby jury się tak nie bało. Zobaczymy co będzie jutro w drużynówce

Dzień 1.Odwiedzamy tym razem Najstarszniejszą Wieś w Niemcach czyli Oberstdorf. Skoro mamy loty to podobno P***k poleci ...
23/01/2026

Dzień 1.
Odwiedzamy tym razem Najstarszniejszą Wieś w Niemcach czyli Oberstdorf. Skoro mamy loty to podobno P***k poleci nawet na drzwiach od stodoły. Nie tym razem. Drzwi mają sie świetnie a nasi lotnicy w większości zjechali do hangaru po 1 serii. Trudno. To tylko sport.
Niemcy mimo dramatu swoich zawodników w całkiem dużym składzie pojawiają sie pod skocznią. Organizacja całkiem niezła. Darmowe autobusy z centrum. Sędziowie nie potrafią sie niestety bawić. Obniżając Domenowi drastycznie belkę psują emocje. W pierwszej serii źle to wyglądało. Mimo tego Słoweniec pewnie wygra z przewagą 60 punktów a mógłby 100.
Z tą myślą czekamy na sobote. Dla nas pozostaje walka o utrzymanie minimum przyzwoitości. Cała nadzieja w Piotrku.

Zawody Pucharu Świata na Wielkiej Krokwi miały w tym roku trochę pecha, gdyż ze względu na zakończenie dopiero we wtorek...
12/01/2026

Zawody Pucharu Świata na Wielkiej Krokwi miały w tym roku trochę pecha, gdyż ze względu na zakończenie dopiero we wtorek Turnieju Czterech Skoczni i zbliżającą się wyprawę do Sapporo kilku zawodników z czołówki postanowiło nie przyjeżdżać do Zakopanego. Niby szkoda ale w sumie to raczej ich strata. Może nie punktowa bo odbył się tylko jeden indywidualny konkurs, w dodatku loteryjny niczym nastrój Prezydenta USA. Weekend w Zakopanem miał być w tym roku wyjątkowy dla Kamila Stocha, gdyż u siebie w domu występował ostatni raz. I to na skoczni gdzie wygrywał w sumie pięciokrotnie. Mimo, że sportowa forma trochę nie dojechała, gdyż nasz skoczek nie skakał dobrze i zabrakło go podczas sobotnich duetów a w niedzielnym konkursie zajął odległe miejsce, to wszystko inne było super. Podniosła atmosfera, wzruszony Kamil i szalejąca publika dziękująca swojemu idolowi, który od lat dostarczał wielkich emocji. Nawet natura postanowiła stworzyć takie same warunki jak 15 lat temu, gdy Kamil wygrywał tu po raz pierwszy po upadku kończącego karierę Adama Małysza. Śnieg padał równie gęsto jak wtedy.
A co działo się wokół zawodów? Przede wszystkim piękna zimowa pogoda. W sobotę siarczysty mróz -15 stopni plus duża wilgotność a w niedzielę śnieżyca, która rozpoczęła się już w nocy i nie wiem czy się już skończyła. Samo miasto nie było zbyt oblegane. Tegoroczne zawody wybitnie trafiły w niszę pomiędzy szaleństwem świąteczno-sylwestrowym połączonym z przedłużonym weekendem Trzech Króli a początkiem ferii, które rozpoczynają się dopiero za tydzień. Organizatorzy tym razem stanęli na wysokości zadania. Wejście na sektor szybkie i sprawne, ochrona sympatyczna i mało nachalna, a różnie z tym bywało wcześniej. Zaskakiwał duży wybór gastronomiczny. Trochę lat zajęło zrozumienie pod Wielką Krokwią, że kibicowi jak dać alkohol i zagrychę do kupienia na skoczni to nie będzie kombinował z wnoszeniem a w dodatku kupi i da zarobić. Jesteśmy pod wrażeniem. 20 lat to zajęło ale lepiej późno niż w ogóle. Wielki podziw dla śmiałków, którzy pili piwo na tym mrozie. Chwila nieuwagi, ewentualne wyjście do toalety powodowało że trunki zamarzały w kuflach. Najbardziej obleganym stoiskiem było jednak stanowisko z gorącą herbatą. Ktoś tego dnia zarobił na egzotyczną wycieczkę.
Zakopane a.d. 2026 jest przewidywalne. Sfatygowanego misia z Krupówek o procentowym wydechu zastępują Labubu i Kapibara. Zewsząd niesie się słynny hit „Ale Ale Ale ładna” co jakiś czas przerywana interwencją strażników miejskich. Po Krupówkach, niczym wybiegu, krążą panie w białych futerkach z ustami poparzonymi grzanym winem bo nienaturalnie wielkimi. Czasem ktoś ubierze małego pieska w strój motocyklisty, czasem ktoś zgubi dziecko ciągnąc je na sankach w tłumie ludzi. Dla gadżeciarzy mamy czapki zimowe na napisem „Piździ” oraz „Łobuz” i „Łobuziara”. A skoro wiadomo, że łobuzy kochają najmocniej to nie da się na swój sposób nie kochać tego miejsca. Następne skoki już bez Kamila na rozbiegu. Ale z pewnością cała reszta pozostanie na miejscu.

No to kończymy kolejną edycję Turnieju Czterech Skoczni. Już na parkingu spotykamy sporo słoweńskich kibiców i trudno si...
07/01/2026

No to kończymy kolejną edycję Turnieju Czterech Skoczni. Już na parkingu spotykamy sporo słoweńskich kibiców i trudno się temu dziwić, Domen Prevc ma ponad 40 punktów przewagi nad resztą stawki a sami kibice około 200 km trasy do pokonania aby zobaczyć jego triumf. Z resztą mało kto potrafi bawić się jak oni, obok nas parkuje samochód Straży Pożarnej za Słowenii, wysiada z niego grupka kibiców, rozstawia stół, wyciąga akordeon i zaczyna się impreza. Mają co świętować.
Bischofschofen, dzięsieciotysięczne miasteczko na ten jeden dzień zmienia się w centrum imprezowe. Staje scena dla lokalnych artystów, przed nielicznym knajpkami tłoczą się kibice i żeby znaleźć gdzieś miejsce najlepiej jest uciec w boczne uliczki. I nie ma czemu się dziwić, skoro na sam konkurs przyjeżdża ponad 12 000 kibiców. Organizacja staje na poziomie i wejście na skocznię odbywa się bardzo płynnie. My oczywiście również spotykamy na miejscu znajome twarze.
Konkurs przebiega bardzo płynnie i nawet 9 stopni mrozu nie psuje atmosfery. Kibice tańczą, pewnie też dlatego, żeby chociaż troszkę się rozgrzać.
Sportowo konkurs stoi na niezłym poziomie, my w drugiej serii cieszymy się skokami trzech naszych reprezentantów. Byłoby lepiej gdyby nie dwie polskie pary w systemie KO. Ostatecznie cała trójka, Kot, Stoch i Tomasiak, plasuje się w drugiej dziesiątce. Zwycięża Daniel Tschofenig przed Domenem Prevcem i Ryoyu Kobayashim
Cały Turniej wygrywa oczywiście Domenator Prevc uzyskując ostatecznie 42,3 punkty przewagi nad Janem Hoerlem. Warto tutaj zaznaczyć, że zrobił to równo 10 lat po tym jak orła odbierał jego brat Peter.
Ale swojego orła odebrał też Kamil Stoch. Organizatorzy całego Turnieju przygotowali piękne pożegnanie naszego mistrza i wręczył mu na pamiątkę mini wersję tego trofeum z napisem Danke Kamil. To były piękne obrazki.
Teraz jedziemy się przepakować i widzimy się w Zakopanem.

Ps.
Po ostatnich dwóch konkursach zastanawiamy się po co jeździć za koło podbiegunowe w poszukiwaniu zimy, skoro wystarczy przejechać się do Austrii, gdzie przez te parę dni mróz ani na chwilę nie próbował odpuszczać a po zachodzie słońca osiągał wartości dwucyfrowe 😉

07/01/2026

Drodzy Kibice,
Kamil Stoch przez lata dostarczał nam wzruszeń, których nigdy nie zapomnimy. Obecny sezon jest kolejnym - niestety ostatnim - etapem jego niesamowitej drogi. Chcemy podziękować mu w sposób szczególny – od nas wszystkich, prosto z serca.

𝗧𝘄𝗼𝗿𝘇𝘆𝗺𝘆 𝗪𝗶𝗲𝗹𝗸𝗮̨ 𝗠𝗼𝘇𝗮𝗶𝗸𝗲̨ 𝗪𝘀𝗽𝗼𝗺𝗻𝗶𝗲𝗻́ 𝗱𝗹𝗮 𝗞𝗮𝗺𝗶𝗹𝗮!

Zapraszamy Was do współtworzenia unikalnego obrazu, który zostanie wręczony naszemu Mistrzowi na zakończenie sezonu. Chcemy, aby składał się on z setek Waszych zdjęć, tworząc jedną, wielką grafikę.

Jak dołączyć?
👉Znajdź w swoim archiwum zdjęcie z Kamilem, fotkę z trybun z flagą, lub jakiekolwiek zdjęcie, które oddaje Twoją pasję do skoków i kibicowania Kamilowi.
👉Prześlij je do nas na adres: [email protected], wrzuć w komentarzu pod tym postem lub w formularzu pod adresem: https://forms.gle/AF5dYBNEbfKoxL5f8

🕛 Na zdjęcia czekamy do dnia 30 kwietnia 2026 r.

Pokażmy Kamilowi, że jesteśmy z nim zawsze – niezależnie od miejsca na podium. Niech ta mozaika przypomina mu o tysiącach serc, które biją mocniej, gdy on siada na belce!
Mozaika zostanie wydrukowana i wręczona zawodnikowi, a jej cyfrowa wersja będzie opublikowana w mediach społecznościowych.

Sugerujemy zdjęcia dobrej jakości i nierozmazane. Przesyłając zdjęcie, wyrażasz zgodę na nieodpłatne wykorzystanie Twojego wizerunku (lub wizerunku osób na zdjęciu, jeśli posiadasz ich zgodę) w celu stworzenia pamiątkowej mozaiki dla Kamila Stocha. Dodatkowo oświadczasz, że posiadasz pełnię praw majątkowych do przesłanego zdjęcia (lub zdjęć).

Zawody w styczniu na Bergisel w Innsbrucku mają swoją tradycję, renomę i wielki prestiż. Wygrać tutaj to wielka rzecz dl...
04/01/2026

Zawody w styczniu na Bergisel w Innsbrucku mają swoją tradycję, renomę i wielki prestiż. Wygrać tutaj to wielka rzecz dla każdego skoczka. Nic dziwnego że dzisiejszy bohater, Ren Nikkaido cieszył sie jak dziecko po tym jak pokonał o pół punktu słoweńskiego domenatora z rodziny Prevców. Wszyscy mówią że Japończycy nie okazują publicznie swoich uczuć zbyt wylewnie. No to dziś raczej dużo ich się wylało. Pięknie się cieszyli.
Na prestiż zawodów na Bergisel też wpływa wspaniałą atmosfera. Nie inaczej było dziś. Za kosmicznym poziomem rywalizacji nadążyli organizatorzy i kibice w liczbie ponad 21 tysięcy. Zeskok jest tutaj w kształcie greckiego teatru co wpływa na gorącą atmosferę podczas zawodow.
Żeby nie było że tylko chwalę to małe kamyczki do ogródka też się znalazło. Przede wszystkim niska przepustowość bramek wejściowych, ale poniekąd wynika to z budowy skoczni. Jest tylko jedno wejście na ogólne sektory, co sprawia, że wejście na godzinę przed konkursem zajmuje godzinę i pięć minut. Obawiam się, że bez wjazdu buldożerów nic tu nie można poprawić. Przejścia między sektorami pozastawiane przez niemieckich kibiców kopcących papierosy, przeklinających i pijących piwo. Trzeba im wybaczyć, bo w końcu pierwszy raz od marca 2025 roku Karl i Andy przekroczyli punkt K. Nawet otarli się o piąte miejsce wśród Lucky Loserów. Było co świętować.
Organizatorzy dali popis bo puszczali świetną muzykę. Nie zabrakło rzecz jasna żelaznych niemieckich hitów jak Sweet Caroline ale potrafili zaskoczyć Abbą, Bon Jovi czy Guns n'Roses. Tak wielce budowaną reputację postanowili jednak w przerwie między seriami położyć nad przepaścią i mocno kopnąć. Dopuścili występ jakieś pani z Austrii, podobno znanej, zwaną Sara De Blue, która popełniła występ, od którego bardziej przyjemne jest tankowanie Adblue do auta. Dawno z taką niecierpliwością nie oczekiwaliśmy początku drugiej serii.
Innsbruck nocą też bardzo piękny. Oświetlony iluminacją świąteczną i fluorescencyjną. Z tym ostatnim to lepiej uważać bo zwolennicy spiskowej teorii w foliowych czapeczkach mogli by powiedzieć, że ten fluor może się znaleźć na smarach nart i można za to kogoś zdyswalifikować. Ale bez jaj. Nie popadajmy w paranoję, to tylko może się zdarzyć w kiepskich filmach...
Pojutrze widzimy sie w Bischofschofen. Kacper Tomasiak walczy o dziesiątkę turnieju. Trzymajmy kciuki za niego i za resztę naszych, którym idzie gorzej.

Adres

Złotoryja
59-500

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Fani skoków Pl umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Firmę

Wyślij wiadomość do Fani skoków Pl:

Udostępnij

Historia Fanów Skoków

Pisze się każdego dnia... a poza tym jest tak duża, że serwery Facebooka by jej nie pomieściły :)