06/12/2025
Oddalamy się na chwilę od tematów lekkich i przyjemnych, żeby zająć się tymi, które po tegorocznej edycji Boreckiej, jeszcze przez kilka dni spędzały nam sen z powiek...
1. DYSKWALIFIKACJE. W tym roku były dwie;
Dyswalifikacja nr 1. Za śmiecenie w Puszczy Boreckiej. NIE MA NA TO NASZEJ ZGODY. W Puszczy, w Folwarku, na ulicach miast, w górach i na Mazurach. NIGDZIE. I nie będziemy rozstrzygać kto zrobił to umyślnie, a komu wypadło coś z kieszeni i mimo zwróconej uwagi nie zawrócił się po swoje śmierci. To dla nas zachowania absolutnie niedopuszczalne i nieakceptowalne.
Przyjmujemy komentarze, że to czego zabrakło z naszej strony w tym przypadku, to styl w jakim tą dyskwalifikację ogłosiliśmy. Przyznajemy, że emocje wzięły górę, bo to pierwsze DSQ w historii Boreckiej. Nic przyjemnego...
Dyskwalifikacja nr 2. Za ... start z psem. I tu kontrowersji było znacznie więcej, bo po przeanalizowaniu całej sytuacji okazało się, że w dniu startu z naszego biura zawodów wyszedł w tej sprawie mało precyzyjny komunikat... Osoba chcąca wystartować z czworonogiem na kilka chwil przed biegiem usłyszała, że "robi to na własną odpowiedzialność". Nasz regulamin wyraźne tego zabraniał, dlatego w ostatnich tygodniach kilka osób pytających nas o tą kwestię, za każdym razem usłyszało "NIE". W tym miejscu składamy podziękowania dla osoby zdyskwalifikowanej za współpracę w wyjaśnieniu tej sytuacji oraz przyjęcie naszej decyzji z honorem i zrozumieniem.
Swoją drogą pies w lesie zdecydowanie nie jest śmieciem i obiecujemy, że mocno pochylimy się nad tematem, żeby w przyszłym roku była możliwość wystartowania w BŁT na czterech łapach.
2. BRAK OZNAKOWANIA NA TRASACH 45km I 73km.
Nasze dochodzenie trwa. I nie spoczniemy dopóki nie znajdziemy winnego "kolekcjonera" taśm, który do zera wyczyścił 8km tras!!! Jak już go znajdziemy, to na pewno spotkamy się w sądzie z zarzutem narażenia uczestników wydarzenia sportowego na utratę zdrowia. Zbieramy dowody i mamy przeczucie, ze jesteśmy naprawdę blisko. Jeżeli cokolwiek widzieliście dajcie nam znać. No i raz jeszcze przepraszamy za te "extra" kilometry...
Dziękujemy za uwagę i ... wracamy do tego, co było dobre 😉