Biegacz w Wielkim Mieście

Biegacz w Wielkim Mieście "...Widzę Szczyt... a Za Szczytem, Zaszczyt Za Zaszczytem.." Pierwsza była chęć schudnięcia, potem chęć przebiegnięcia maratonu. Następnie marzenie.. Moi Drodzy!

przebiec maraton NYC.. Jak wiadomo marzenia trzeba spełniać, 3.11.2013r. 3h43min59sek! Niezapomniane wspomnienia i już wiem, że nie ma rzeczy niemożliwych! Biegacz w Wielkim Mieście od 13.03.2014r. zaczyna nadawać z NYC. Zostaję na dłużej, strona troszkę zmienia swój profil: będzie trochę o treningach, ale głównie relacja co u mnie słychać i oprowadzanie Was po Nowym Jorku! No to zaczynamy zabawę... :D

Tak to tylko tu zostawię... 😃 No i pojszlo! Nju jork maraton w 3:46:05 dodany do listy! Szczerze? Troszke bolalo! 😆 Dzie...
06/11/2018

Tak to tylko tu zostawię... 😃

No i pojszlo! Nju jork maraton w 3:46:05 dodany do listy! Szczerze? Troszke bolalo! 😆 Dziesiątki tysięcy kibiców, którzy sprawiają, ze czujesz się jak murzyn biegnący w pierwszej piątce! Jest to coś niesamowitego, ponieważ od ok 3km do samego 42,195m trasy maratonu są dziesiątki tysięcy!!! Kibiców ! Drą mordy, motywują, rozdają banany, papierowe ręczniki itp. Mnóstwo motywujących banerów w stylu „biegnijcie dziwki, na mecie czeka browar”! Cos co bardzo ciężko opisać... to trzeba przeżyć!
Co do samego maratonu... maraton to ja mam każdego dnia, trenujac do bycia sushi chefem! Tak naprawdę przygotowania do tego biegu, były dobra odskocznia i rozrywka! Sam bieg? Wiedziałem na ile jestem gotowy, Niesamowita motywacja i wsparcie jakie dostałem tylko mnie utwierdziły w postanowieniu, ze pójdę na 100% do tzw. „odcinki” i tak było ! Za co zapłaciłem ostatnimi 8km kurwienia pod nosem, niesamowitego bólu i zarzekania się, ze nigdy wiecej, ale wiedziałem, ze kilka osób śledzi mój bieg na bieżąco i dzięki temu „zacisnąłem poślady” i doczolgalem sie do mety! DZIĘKI WIELKIE MORDY MOJE!
Po przekroczeniu mety powiedziałem sobie, ze to chyba ostatni maraton.... jak to mówią - NIGDY NIE MÓW NIGDY! Za rok...
2019 NYC MARATHON! Wyjątkowy, bo razem z siostra Agata Szymańska! A siostra Paulina malinowska jak zawsze będzie dawała mega dawkę wsparcia, a my sprawimy, ze kolejny raz będzie z nas dumna! Bo wiecie co? W rodzeństwie i w tych kilku najbliższych moc i siła!

„...Wizja, wiara, czysta fascynacja,
Człowiek się zajara czymś, rośnie determinacja.
Czas, miejsce nie mają znaczenia,
Grunt to konsekwentnie dążyć do samospełnienia.
Miłość, pasja tak to się zaczyna,
Tego wymaga od nas w życiu każda dziedzina.
Jest chęć, jest wola też żeby się rozwijać,
To już nie marzenia, to już po prostu widać.
Jeden cel, wygrać z własnymi słabościami,
My sami odpowiadamy za to czy wygramy!
Nikt inny nie jest winny za nasze porażki,
Wszystkie przeciwności to twór naszej wyobraźni.
Każdy może mieć wszystko o czym myśli,
Wystarczy, że się czasem coś nam tylko przyśni.
Każdy może ten sen zrealizować,
Wystarczy wytrwałość i żelazna wola...”

WESOLYCH ŚWIAT! Zjedzcie pieroga przy wigilijnym stole za mnie... Ja zjem za Was sushi.., w pracy jak na wigilie przysta...
24/12/2016

WESOLYCH ŚWIAT! Zjedzcie pieroga przy wigilijnym stole za mnie... Ja zjem za Was sushi.., w pracy jak na wigilie przystało! 😜 Stęskniłem sie! I to bardzo ! ;) od bardzoooo długiego czasu zamulilem na tej stronie... Z biegacza pozostał s**cerowicz, zamiast kraty na brzuchu, bojler😜 a z pisania tylko mysli! Nadszedł czas powrotów... Jak narazie do pisania! 😉 Mysle, ze czas na mała aktualizacje co u Malina... Ten rok, w moim wykonaniu, pt. " niezły pierdolnik"! Nie bede ściemniał, było bardzo cieżko! Duzoooo walki! Duzo poświecenia, aby postawić na swoim! Aż wkoncu sie udało. Wkraczając na "podbój Zumy" cel był jeden: zrobić wszystko, aby wbić sie przebojem do sushi baru. Cel wykonany, Malin wsród Azjatów! 😉 Ile mnie to kosztowało, jak na razie nie musicie wiedzieć, ale to była bardzo duża cena. To tak w skrócie co sie działo... Teraz konkrety co sie dzieje! Następny cel: Buduje swoją wizje "sushi chefa". Wszystko co do tej pory sie nauczyłem, zobaczyłem, zbierałem w postaci materiałów, przepisów itp. Zebrałem do "kupy" i zacząłem porządkować. Wiecie taka "KSIĘGA SUSHI MALINA".😀 co za tym idzie w pracy... Każdego dnia malymi krokami do celu! 😉 nie bede zamulal szczegółami... Myśle, ze jak na razie nie ma sensu! Szczegóły ocenicie sami, jak usiądziecie w zajebistej restauracji, w Warszawie, gdzie zaserwuje wam dania, w których bedzie zawarte "serce", "wiara", "wytrwałość" i historia Malina, który wymyślił sobie, ze bedzie sushi chefem! 😉 Wymyślił... I TO OSIĄGNIE, BO NA TO K***A CIEŻKO PRACUJE! 😀
"... c’est la vie, Maybe something’s wrong with me... But, at least I am FREE..."

Witam witam! Długo mnie tu nie było... Można powiedzieć, ze nju jork mnie wciągnął w swoją czarna dziurę! Wpadłem w mono...
17/08/2016

Witam witam! Długo mnie tu nie było... Można powiedzieć, ze nju jork mnie wciągnął w swoją czarna dziurę! Wpadłem w monotonię dnia codziennego i skupiłem wszystkie moje siły, aby nierezygnowac i kontynuować to po co tu jestem. Napisze jak jest i jak bedzie! ;)
Powoli coraz lepiej, w myśl zasady małymi krokami do celu. Miałem mega kryzys, o tym pisałem 2msc temu. Serio... chciałem pierdolnac wszystko, ruszyć dalej i żyć w myśl zasady "jakoś to bedzie", no ale właśnie! Te "jakoś" to nie dla mnie.. Pakując sie w jedna walizkę i przylatując do nju Jorku wiedziałem jedno, interesuje mnie "bedzie zajebiscie" i tak było. Korzystałem z każdej okazji, wszystko układało sie po mojej myśli, aż w pewnym momencie zacząłem gubić radość i motywacje z tego co robię. Teraz juz wiem dlaczego: cały czas oczekiwałem, ze to bedzie szybka "inwestycja" , inwestujesz dużo i dostaniesz duzy szybki zwrot. Niestety tak nie jest... Jeżeli inwestujesz duzo, to k***a musisz poczekać na zwrot dużego zysku, bo przecież nie interesuje Cię mały zwrot... oczekujesz, ze ta inwestycja po dluzszym czasie zapewni Ci dobre życie, radość i spełnienie! Teraz do czego zmierzam... MALA HISTORYJKA! Taki mały skrót z życia Malina w Nju Jorku. Rok temu... Zmiana pracy, wpadam do "Zumy" na dzien próbny, takie pierdolenie o Szopenie, chcą zobaczyć co potrafię i czy wogole do czegoś sie nadaje. Robię swoje i patrzę na sushi bar... Nigdy nie zapomnę co w tym momencie pomyślałem: "no to zaczynamy od nowa, zrobię wszystko, aby tam sie znaleźć". I sie zaczęło, dostałem prace nie w sushi barze, a na kuchni! Podjąłem wyzwanie, bo uznałem czemu nie nauczyć sie czegoś więcej. I tak zacząłem... Dzien w dzien hardcore, łapy poparzone, blizny na całe życie.Po nocach mi sie śniło jak robię sushi, wtedy uświadomiłem sobie, jak za tym tęsknie i jak bardzo chce to robić. Październik Zmiana "stacji" uczę sie głównych dań, na początku masakra, pojazd straszny, aż wkoncu zaczynam wymiatać i wtedy juz wiem, ze mogę zacząć prosić o przejście dalej... Nadchodzi luty tego roku, zielone światło, przechodzę na "robata" japońska nazwa grilla. I sie zaczyna... Dzien w dzien przez 6h dosłownie gorąco jak w piekle! ;D polecam spróbować, jakieś 40stopni non stop, litry potu! Każdego dnia idąc do pracy, zmuszam sie do tego, zaczynam inwestować w to cała motywacje, powoli zaniedbuje treningi, aby mieć siły i nie zrezygnować... W kwietniu dostaje obietnice: wkrótce przeniesiemy Cię do sushi baru... I szczerze tylko to mnie trzymało, aby cały czas to robić, dzien w dzien, tydzień za tygodniem... Oczekiwanie kiedy to nastąpi... I tak minęły 4msc!!! Nauczylem sie wszystkiego co chciałem i pojawiło sie uczucie, ze stoję w miejscu...Zacząłem juz planować, czas na zmiany, trzeba znaleźć inna restauracje... Wyznaczyłem termin: jak do końca sierpnia nic sie nie zmieni, szukam nowego miejsca dla mnie. Aż do DZIS! Wpadam do pracy, pierwszy raz spojrzałem w lustro i zadałem sobie pytanie: k***a ile jeszcze dam radę to robić... Zaczynam prace, podchodzi Sushi Chef i mówi: od przyszłego tygodnia zabieram Cię do siebie, wiec przygotuj sie na pojazd! 😀 tak tak moi Kochani! Czekałem na ta wiadomość 373dni!!! Dzien w dzien, tydzień za tygodniem, miesiąc za miesiącem przyświecał mi tylko jeden je**ny cel: muszę sie dostać do sushi baru! Ile kryzysów, ile zwątpień... Ile złych myśli, aby odpuścić... Ale wiecie co? Nigdy mniej wiary, ze to osiągnę! Zawsze z tylu mojej głowy, był ten je**ny mały głosik, który mi mówił: dasz radę, zrobisz to, opłaci sie, zobaczysz, ze to osiągniesz! Wiec teraz moi Drodzy! MALINA WRACA DO PRAWDZIWEJ GRY!!! WBIJAM Z BOCZNYCH TORÓW, NA GŁÓWNE TORY "SUSHI CHEF MALINA"! Zaczynamy od krojenia "szczypiorku" ale raz juz to przeszedłem.... To tym razem nikt mnie nie zatrzyma! Wszystko dopięte, trening, dieta, praca... Teraz pozostaje jedno: NIE SPIERDOL TEGO I NAKURWIAM! Bądźcie na laczach... Ten ZAWZIĘTY CHAM MALINA POWRÓCIŁ i ZNÓW ODNALAZŁ RADOŚĆ I MOTYWACJE DO DZIAŁANIA! Jak doczytali, to ruszyć dupę i działać! Miłego dnia ! Buziaki! :*

UWAGA! UWAGA! NIECENZURALNY WPIS! 😉Na c**j to wszystko? Na c**j te marzenia? Na c**j cele? Na c**j tu jesteśmy? Na c**j ...
24/05/2016

UWAGA! UWAGA! NIECENZURALNY WPIS! 😉
Na c**j to wszystko? Na c**j te marzenia? Na c**j cele? Na c**j tu jesteśmy? Na c**j sie starać? Na c**j to robic? Na c**j byc? Na c**j sie poświęcać? Na c**j to pisac?!... Na c**j odpowiadać?!.... Z jednego, c**jowego, a zarazem pięknego powodu... Z powodu ZE ŻYJEMY!
Moi Drodzy! Największy kryzys za mna. Pobudka, otwarcie oczu, TE pytania w bani... Ide zjesc, TE pytania w bani, ide na trening... TE pytania w bani. Stoję pod praca, TE pytania w bani. Pracuje, TE pytania w bani. Wracam po pracy, TE pytania w bani. Ide s**c... TE pytania w bani! I tak przez ponad Msc, kazdej godziny, kazdego dnia, bez przerwy... TE pytania spowodowały jedno, mega k***a kryzys! Pierwszy raz, zycie dało mi takie pierdolniecie w ryj, ze sie "lekko potknąłem", jebnalem ryjem na "chodnik" i miałem dosyć. zacząłem myślec, ze juz chyba nie warto sie podnosić i zmienić "chodnik", ktorym ide... No wlasnie! Zmienić. Wtedy powstały nastepne, pytania: to na c**j szedłeś ta droga, jak nagle c**ju chcesz to zmieniac?? Na c**j to robiłeś? Na c**j sie poświęcałes, jak teraz nagle chciałbys to zmienić??... Podsumowując: NA JEDEN WIELKI C**J TO WSZYSTKO??!!
Dochodząc do tego ostatecznego pytania, z tylu głowy pojawiła sie wstępna odpowiedz... Debilu! Przeszedłeś juz taki kawał i jak ten kryzys jest największy z dotychczasowych, to wiesz co to oznacza, szykuje sie wejście na kolejny level w drodze do Twoich celow! I nagle małymi krokami, zacząłem od nowa. Zadałem sobie pytania: co robiłem do tej pory dobrze? Co zle? Co szwankowało? Co chciałbym zaczac zmieniac? Usiadłem, wziąłem kartkę i zacząłem pisac. to robie dobrze, a tu daje dupy, wiec trzeba to zmienić. I machina ruszyła. Krok po kroku, dzien po dniu zaczalem myślec, ok! To musze zaczac robic tak, nad tym pracowac, a to zostawiam. I co to mi dalo?? Zobaczyłem, ze małymi krokami powstaje i zaczynam ponownie, widzieć po co to wszystko! Zaczalem, dostrzegac ile juz zrobiłem, gdzie jestem i ile jeszcze musze zrobic, aby dopiąć swego!
W tym momencie przestałem sie nad soba użalac jak jakis d***l i motywacja, zaczęła wracac! Zaczalem
powtarzać sobie: wracaj na dobre tory, działaj dalej. dobrze wiesz, ze przyjdzie taki dzien, w ktorym, Twoj brzydki ryj bedzie sie uśmiechał od ucha do ucha, zapalisz papierosa, napijesz sie whisky i co najważniejsze! Spojrzysz na Twoich bliskich, którzy beda zadowoleni siedziec w Twojej restauracji, gdzie zaserwujesz im dania, ktore rozkurwia ich podniebienia! TAK! DOKŁADNIE TEGO DNIA BEDE WIEDZIAŁ... ROZKURWILEM SYSTEM! 😀 a czemu wiem, ze tak bedzie?? Bo pokonując kryzys, odrazu pojawila sie kolejna mega szansa!!! Czekam, na dopięcie szczegolow... I wiem, ze teraz tylko musze cierpliwie czekac! Kolejne wyzwanie przedemna! Szczegóły wkrótce! Jak tylko to sie wydarzy, dam znac! 😀 Wiec drogie Mordki! Kazdy z nas ma
kryzysy i problemy do pokonania, wtedy najważniejsze o czym musimy pamietać to tylko jedno... ISC DO PRZODU TARANEM I "...NEVER GIVE UP IT'S A SUCH A WONDERFUL LIFE! Działajcie! Przesyłam energie z za wielkiej wody! 😉Miłego dnia!

Z serii: znajdz Malina na obrazku... 😃 Moi drodz długo mnie tu mnie nie było... Brak motywacji, kryzys i przez to nie mo...
06/04/2016

Z serii: znajdz Malina na obrazku... 😃 Moi drodz długo mnie tu mnie nie było... Brak motywacji, kryzys i przez to nie mogłem sie zebrac, aby cokolwiek tutaj pisac. W tym czasie duuuuuzooooo sie wydarzyło!
Urodziny, zmiana stacji w pracy, największy kryzys do tej pory, 2 lata w nju jorku, odwiedziny Słonia... I co najważniejsze! Pokonanie kryzysu i wejście na nastepny level! 😉 szczegóły wkrótce! Szykuje sie grubyyy wpis! Bądźcie czujni! Miłego Dnia!

Witam moje Robaczki! :D Ponad 2 Msc nieobecności na biegaczu.. Przeczytajcie i oceńcie, jak w szkole, czy przyjmujecie u...
31/12/2015

Witam moje Robaczki! :D Ponad 2 Msc nieobecności na biegaczu.. Przeczytajcie i oceńcie, jak w szkole, czy przyjmujecie usprawiedliwienie!
O tym wpisie, mysle juz od ponad miesiąca. Brak czasu, ktory CAŁKOWICIE poświęcam pracy, skutecznie mnie od tego odwodził, az wkoncu stwierdziłem: tradycja musi byc, rok trzeba zamknąć i rozliczyć, Pozatym w ostatnim wpisie obiecałem : pierdoleniem o niczym, nie bede zabierał waszego cennego czasu! ;) Zapnijcie pasy: podsumowanie roku Malina i w ramach przetrwania tych wypocin, mała historyjka z ciekawym morałem.
JEDZIEMY!
Zaczynajac "rozliczenie" z samym soba przeczytałem podsumowanie z 2013 i 2014r. O tym, ze to jakas abstrakcja nie bede pisał, bo juz do tego przywykłem. Co takiego przyniósł mi 2015r??
Dobra forme, niezliczona ilośc poje**nych przygód i wspomnień, których nikt w zyciu mi nie odbierze i
Duzo nauki, nauki i jeszcze raz nauki!
Nauki o sobie samym i nauki w pracy.
Czego nauczyłem sie o sobie samym?
Ze żadna sytuacja nie jest w stanie mnie złamać, mimo, ze motywacja czasem potrafi płatać figle, to co by sie nie działo robie swoje i NAKURWIAM konsekwentnie taranem do wyznaczonych celow i bycia kurewsko dobrym w tym co robie. Raz szybciej, raz troche wolniej... Ale najważniejsze, ze kazdego dnia ide do przodu, czy to z praca nad samym soba, czy z dieta, czy z treningiem, czy na koncu w nauce w pracy.
Teraz czas na rozliczenie celow, ktore zapisałem równo rok temu:
1) " kazdego dnia uczyc sie jak najwiecej"
- DONE! Wiem ile jeszcze musze sie nauczyc, ucze sie i podpatruję od najlepszych, wiec Za rok "na bank" bede sie z tego śmiał : " jaki to ja rok temu byłem c**jowy, teraz dopiero jestem dobry" ;D
Cel: kontynuować, idzie mi całkiem zajebiscie. ;)
2) Treningi. Forma najlepsza w zyciu, aczkolwiek nie byłem z niej zadowolony do konca. Juz od dluzszego czasu pracuje nad przyszłoroczna. ostatnio troche trening szwankował przez prace, ale czuje w kosciach, ze "krata" na brzuchu bedzie! Motywacjo przybywaj!!! :D
Cel: w wakacje forma zycia z krata na bebechu!
3) Dieta. Tu sie Zmieniło duzo! Wlazło mi to w nawyk i baaaardzo rzadko zdarza sie śmieciowe zarcie, bardziej mam problem z niedojadaniem posiłków i jak juz przyjdzie ochota, aby zjesc cos śmieciowego to wybieram "najmniejsze zło" czyli cos w stylu kebaba. ;)
Cel: kontynuować i pilnować posiłków. ;)
4) Podróże. Dałem dupy. Nic w tym temacie sie nie ruszyło... Ale ja juz wiem, ze to sobie wynagrodzę i to baaaaardzoooooooo grubo, a Wy bedziecie mieli relacje na biezaco. ;)
Cel: cierpliwość popłaca, plan jest gruby!
5) Musze to zapisać, spelnie swoje JEDYNE materialne marzenie, bez szczegolow, jak spelnie to bedzie ogłoszenie parafialne. ;)

A teraz drogie dzieci, tak jak obiecałem, w nagrodę za przeczytanie tych wypocin na zakończenie historyjka z morałem:
Wyobraźcie sobie dajmy na to : "Mariusza", ktory wpadł do jakiegoś wielkiego miasta, dajmy na to "nju jorku", aby sie uczyc wszystkiego o japońskiej kuchni. Szło mu całkiem zajebiscie, uczył sie kroic ryby i kłaść je na ryz, jarał sie tym niesamowicie, az pewnego dnia nagle został bez pracy. Mariusz przekazał mi, ze szczegolow nie ma sensu opisywać, ale prosił, aby Wam przekazać, ze mimo tego nie wkurwil sie, nie załamał sie, a dostrzegł nowe mozliwosci. I tak po 5 dniach zaczal pracowac, w 2 razy większej restauracji (serio większej juz chyba nie da sie ogarnac:D) wsród japońskich restauracji na świecie, czołówka. Zuma, dalej zwana przez Mariusza "pierdolnikiem" przygarnęła go pod swoje skrzydła i sie zaczęło: 2msc nakurwial na najbardziej przejebanej stacji gdzie sie smaży na gorącym oleju. Kazdego dnia otwierając oczy powtarzał sobie: masz cel, musisz dac rade. I tak po 2 Msc docenili go i przesunęli go na stacje główna gdzie juz poważnie nakurwia Dania główne. I teraz: wyobraźcie sobie sytuacje, wszyscy inni maja doświadczenie, sa obeznani z praca na "kuchni" a biedny Mariusz pcha sie tam, bo chce sie tego nauczyc bez doświadczenia. ( jedyne doświadczenie to gotowanie obiadków w domu na pare os:P). Pierwsze dni "baby time", bez spinki, stara sie uczyc i słyszy słowa od Head chefa(cos w stylu góru w restauracji;)) których nie zapomni do konca zycia: " duzo osob tutaj w Ciebie nie wierzy, ze dasz rade, ale wiesz... Ja w Ciebie wierze, dlatego tutaj jestes". I sie zaczęło. Przez 6 tyg Mariusz miał taki pojazd, ze hoho. Z dnia na dzien stajecie sie profesjonalnym kucharzem, to tak jak z przysłowiowego niedzielnego kierowcy Andrzeja, w poniedziałek stać sie kierowca rajdowym. Jak to sie odbywa?? Popełniacie SETKI błędów i przez 10-15h pracy przez 6tyg kazdy najmniejszy błąd macie wytknięty palcem i słowami. ( nie zawsze miłymi;)). Mariusz nie chciał opowiadac co sie dzieje, jak spierdolisz cos poważnego, ale wspomniał, ze kilka os mu powiedziało w pracy, ze dziwią sie, ze chce przyjść następnego dnia ponownie. ;) az po 6tyg nastał dzien... Mariusz zaczal tak nakurwiac, ze wszyscy Chef byli w szoku, przepracował tak miesiąc czasu, pokazując na co go stać i juz wie, ze w przyszłym miesiącu rozpocznie sie kolejny etap podrozy...
ZMIENIAMY STACJE I TYM RAZEM ZACZYNAMY UCZYC SIE JAK PORZADNIE GRILLOWAĆ JAPOŃSKIE SMAKOLYKi! :D
Jakie morały z tej historyjki??
1) z kazdej, nawet najc**jowszej sytuacji dostrzegaj i wyciągaj tylko pozytywy. Negatywnymi rzeczami nie ma sensu sobie zaśmiecać głowę.
To i tak nic Ci nie da, a kazda zmianę potraktuj jako nowe wyzwanie.
2) Mimo, ze w danym momencie moze byc c**jowo, mozesz tracić motywacje na poziom -100, staraj sie patrzec w przyszlosc, wizualizując sobie co Cie czeka jak sie nie poddasz w danej sytuacji.
3) Jezeli cos juz robisz to wkładaj w to całe swoje serce, jezeli nie jestes w stanie sie temu oddać, daruj sobie, zajmij sie czymś innym. Poprostu szkoda Twojego czasu.
4) To, ze ktos wytyka Ci Twoje błędy, niekoniecznie musi oznaczać, ze chce Cie "atakować". W większości przypadków, jakie ja spotkałem, tak odbywa sie chec pomocy i wyciagnięcia kogos na wyższy, lepszy poziom. Naucz sie dostrzegać "dobre" osoby.
5) Jezeli chcesz podążać za marzeniami, przygotuj sie na wyboista, ale kurewsko zajebista podroz z mega przygodami! Musisz tego pragnąc tak jak powietrza, a wtedy Ci sie uda. Odkryj swoja pasje i podazaj za nia. Pisze to typ, ktory był grubasem, pracował w małej knajpce w Legionowie, przebiegł sobie maraton i teraz wyglada całkiem przyzwoicie, pracuje w restauracji na Manhattanie w Nyc, gdzie dziennie wpada 400-500os nawpierdalac sie japońskich przysmaków... To jak... Da sie? ;)
Bawcie sie dobrze! Napijcie sie moje zdrowko... I na 100% jeszcze sie spotkamy osobiście! Nie moge sie doczekać! ;D
"... Never Give Up, its a Such a WONDERFUL LIFE..."

No dobra drogie dzieci, teraz ręka w gore, kto juz pomyślał, ze Malina zwany dalej biegaczem w wielkim miescie( tak swoj...
19/10/2015

No dobra drogie dzieci, teraz ręka w gore, kto juz pomyślał, ze Malina zwany dalej biegaczem w wielkim miescie( tak swoja droga od 1,5 Msc mam przerwę od biegania, wracam w styczniu;)) pierdolnal, poddał sie, zrezygnował i zwinął sie w kłębek?? Od 2msc nie pojawiam sie na fejsie tylko z jednego powodu... JAPOŃSKA RESTAURACJA zwana ZUMA! W skrócie ZAPIERDOL!
Nie bede Wam pisał po ile godzin w tyg pracuje, bo pomyślicie, ze pierdole głupoty...;) ten tydzien zamykam rekordem.. Ostatni miesiąc nie wiem jak przetrwałem, było ciezko. Codziennie to samo, kazdy dzien taki sam, spadek motywacji na level -100, łapy poparzone, caly zajechany, ale mimo tego każdego dnia cudem zbierałem sie z lozka, trening, praca i tak cały czas... Az ostatnio, Dostałem info od executive chef " chcemy Cie na następnej stacji" od razu banan na twarzy, radosc i juz wiedziałem: teraz zacznie sie prawdziwa jazda, szkoła zycia, bo w tym momencie nie ma czasu na spadki motywacji, bo to jest szansa, aby uczyc sie wszystkiego w restauracji i szybko isc do przodu... Od ponad tyg NAKURWIAM jak prawdziwy kucharz, Dania w piekarniku, na palnikach co tylko chcecie! Kilka dań juz spaliłem! ;D ale Idzie mi całkiem zajebiscie i teraz tak naprawde zacząłem uczyc sie tego co chciałem! Jeszcze długa droga, ale zobaczycie, pewnego dnia bedzie głośno i ja juz nie przypuszczam, ja to poprostu wiem! Za duzo poświęciłem, aby sie cofnąć. Za daleko juz jestem, aby zrezygnowac, wiec pozostaje juz tylko isc każdego dnia w strone wyznaczonego marzenia... Sorry to juz nie marzenie, to CEL! Ktory tylko potrzebuje czasu, aby go osiagnac! ;)
Tak naprawde nie chce Wam nakurwiac, jakis smutow, opisywać bezsensu rzeczy, ktore nic nie wniosą do waszego zycia i tylko zawrócą dupe, wiec bede dawał znac jak bede wiedział, ze robie mały krok do przodu. Napisze jedno: determinacja i ciezka praca popłaca, dlatego nigdy przenigdy nie rezygnujecie z tego co pojawi sie w waszej głowie. Idźcie za głosem "serca" nawet jak pomyślicie, ze marzycie zbyt wysoko... To tylko je**ny strach, strefa komfortu, ktora Nas ogranicza. Za 4dni minie 2 lata!!!!!! (Jak ten czas zapierdala...) Jak pakowałem sie w samolot na maraton w nju jorku, dokładnie wiem co wtedy myslalem. Chciałem zrobic cos fajnego w zyciu, nie byc standardowym ludkiem, ktory codziennie siedzi przed tv i nic nie robi. Zrobic cos zajebistego, cos co bedzie miało sens i bedzie motywować innych do tego, ze nie ma na tym świecie ograniczeń i co tylko sobie wymarzymy mozemy to osiagnac. Wtedy myslalem, ze jest to przebiegniecie maratonu w nju jorku, dzis juz wiem, ze to był poczatek, aby sprowadzić do Polski prawdziwa japońska kuchnie i smaki z tym związane! Pewnego dnia na tej stronie zobaczycie wpis: zapraszam nawpierdalac sie rarytasów do mojej restauracji w Warszawie. Bedzie gruba impreza pod tytułem" niemożliwe nie istnieje"! W skrócie: ROZKURWIC SYSTEM! ;) A to wszystko, dlatego, ze mam dwóch siostrzeńców, dwie siostry, szwagierow i kilka bliskich osob, o których mysle i one mysla o mnie każdego dnia i mimo wszystko sa ze mna, wspierają mnie z bliska i z daleka i wierzą... Tfu! Wiedza! Ze to osiągnę ! ;) Dają mi kopa motywacji, aby tego nie spierdolic.. DZIEKUJE!
Działajcie ludki! Miłego dnia!

Co ma wspolnego: Londyn, Istambul, Hong Kong, Dubai, Miami, Bangkok, Abu Dhabi i Nowy Jork z Malinem?? Jedno ... Zuma- j...
16/08/2015

Co ma wspolnego: Londyn, Istambul, Hong Kong, Dubai, Miami, Bangkok, Abu Dhabi i Nowy Jork z Malinem?? Jedno ... Zuma- japońska restauracja, ktora ma swoje restauracje w tych wlasnie miastach. Ogłaszam wszem i wobec, nastąpił transfer, Malina dołączył do ligi mistrzów i równy tydzien temu zaczal prace dla Zuma NYC! Nie bede sie rozpisywal czemu taka zmiana, ale 2 tyg temu zostałem bez pracy, nie wiedziałem co dalej bedzie, gdzie bede dalej sie uczył i zastanawiałem sie co wogole dalej robic, ale wiedziałem dwie rzeczy: ze nic i nikt nie przeszkodzi mi w osiągnięciu mojego marzenia i jak zmiany... To tylko na lepsze! Zebralem mysli, ustawiłem dalszy plan działania i jazda! I tak po 5 dniach juz wiedziałem, gdzie jest moje nowe miejsce. ;)
Jako, ze temat sushi znam juz całkiem ok... Postanowiłem rozszerzyć swoja wiedze i umiejetnosci na cała kuchnie japońska, bo co to za sushi chef jak zna sie tylko na sushi! ;) tak tak Malin teraz bedzie pichcil, piekl, grillował, smażył i co tam sobie jeszcze zamarzycie! Czeka mnie ciezka praca i przysłowiowe "napierdalanie szczypiorku" dzien w dzien. Tak jak w sushi barze musiałem przejsc wszystko od samego poczatku, to tu nie ma wyjątku...zaczynam od najbardziej przejebanej roboty na kuchni... Nie ma czasu na opierdalanie sie, wiecie każdego dnia trzeba nakarmić 800-900 os ktore odwiedza restauracje! LOL Raz juz to zrobiłem, to Tymbardziej dam rade drugi raz!
A uwierzcie... Ucze sie od tych najlepszych. Morda mi sie cieszy, bo wiem, ze za pare lat Rozkurwie system i jeszcze usłyszycie o Malinie! ;) trzymajcie kciuki, a ja robie dzien w dzien swoje , abyście mogli nawpierdalac sie porządnym sushi i japońskim zarciem w Warszawie!
Treningi i dieta? Malin ćwiczy i rosnie każdego dnia! ;) Zelazna wola i ide po swoje. Miłego dnia!

Tez tak macie, ze piosenki budzą w Was wspomnienia? Tak tak wiem, nie tylko ja tak mam! ;D To teraz sytuacja z przeszłoś...
24/07/2015

Tez tak macie, ze piosenki budzą w Was wspomnienia? Tak tak wiem, nie tylko ja tak mam! ;D
To teraz sytuacja z przeszłości!
Troche ponad 2 lata, zima. Biegnie Malin- zapierdala jak sarenka w gejowskich rajtuzach( wiecie te leginsy do biegania), pizdzi niemiłosiernie, śniegu w c**j i rozmyśla o zyciu. Jak wszystko sie ulozy, czy te zapierdalanie po śniegu ma sens, jak bedzie wygladalo moje zycie za 2-3lata, czy uda mi sie zaczac spelniac wszystkie marzenia i czym sie bede zajmował.
Szybka podroz w czasie!
Malin w roli sushi chefa w japońskiej restauracji na Manhattanie, ogarnia cały sushi bar. Zapierdol taki, ze wszystkie ryby latają w powietrzu. Nakurwia sushi jak zły, spełnia swoje marzenia i tym razem rozmysla, ze jednak te zapierdalanie po śniegu miało sens, ze juz wie jak bedzie wygladalo jego zycie, nie tylko za 2-3lata i co najważniejsze! ze wszystko to co sobie zamarzyl, to mu sie uda osiągnąc, bo juz wie, ze nie ma rzeczy niemożliwych i DOKŁADNIE WIE PO CO IDZIE. A co w tym wszystkim najlepsze??
w tle ta sama piosenka... LYKE LI- I FOLLOW RIVERS...
Pozdrowienia z nowojorskiego metra! ;)

Przedstawiam, z lewej: Czesio przyleciał do julesej! 13.03.14r. Po środku: Malin 01.12.14r. (mniej wiecej tak wyglądałem...
13/07/2015

Przedstawiam, z lewej: Czesio przyleciał do julesej! 13.03.14r. Po środku: Malin 01.12.14r. (mniej wiecej tak wyglądałem od razu po maratonie, za nim spaslem sie jak świnia) po prawej: MALIN, MARIUSZ, ROMAN ;) 13.07.15r.
Tyle czasu pierdolilem o tej "wakacyjnej formie", wiec teraz przyszedł czas rozliczenia... Jak sądzicie? Udało sie? ;) Ocene pozostawiam Wam. Ja tak naprawde nie jestem do końca zadowolony, sam przed soba odpowiadam i patrząc wstecz, wiem, ze przez ten czas mogłem zrobic duzo wiecej... Mysle, ze to jest 80% moich mozliwosci! ;) No, ale coz! Człowiek uczy sie na błędach, wiec to dopiero mały krok do celu jaki sobie wyznaczylem! Na poczatku było 99cm w pasie, Miało byc 80cm, jest 82cm. 17cm zgubione, mi to zajelo 16miesiecy, szczerze odpowiadając sobie wiem, ze było to do zrobienia w ok 9-10miesiecy.
Teraz kwestia wyjaśnienia! O co w tym wszystkim chodzi. Nie myślcie, ze biegnąc maraton byłem takim tlusciochem! ;) Na pewno nie byłem "typowym" szczupłym maratończykiem, biegnąc maraton moja waga wynosiła ok83kg. Teraz ok76kg Juz przed maratonem w NYC chodziło mi po głowie, ze po maratonie bardziej wezme sie za kształtowanie własnej sylwetki, co za tym idzie: mniej biegania, wiecej siłowni. Tak naprawde wczesniej tez chodziłem na siłownie, ale z perspektywy czasu nie miało to zbytnio składni. Dieta szwankowała... No co Wam mam napisac, poprostu lubie wpierdalac! ;D Po maratonie odpuściłem treningi, postanowiłem sobie nie zalowac "przysmaków", nie oszczedzalem sie, wrzucałem w siebie wszystko na co miałem ochote, skutek tego "cudownego" odżywiania widzicie na zdjeciu po lewej. W przeciągu 5msc złapałem ok 11kg. Waga wybiła 94kg!!! ;D Podejmując decyzje o wyjeździe na dluzej do NYC juz wiedziałem, ze date wyjazdu łącze razem z data zabrania sie za siebie od nowa. Czasem trzeba zrobic krok w tył, aby nabrać rozpędu i zrobic dwa do przodu. Głownie zrobiłem to dla siebie, zeby sobie samemu udowodnić, ze nie ma dla mnie żadnych granic. jezeli ktos patrząc na te zdjecia dojdzie do wniosku "k***a on mogl, to ja nie moge??!!" I weźmie sie za siebie to bedzie dla mnie najwieksza nagroda. Poza tym, nikt mi nie powie, ze było mi łatwiej, bo biegałem!;D Powiem szczerze, myslalem, ze bedzie duuuuuzo łatwiej! Niezliczona ilośc treningow, niezliczona ilośc mysli " na c**j to robisz", niezliczona ilośc małych potyczek, niezliczona ilośc radości i małych sukcesów, ktore jednak były silniejsze i dawały mi kopa do dalszego działania. Czego nauczyłem sie przez ten okres? Nauczyłem sie:
-większej pokory;
- wiekszego szacunku do tzw. "Koksow", uwierzcie mi, aby wyglądać jak te wielkie klocki, to trzeba miec mega determinację i niesamowita wiedzę;
- musiałem nauczyc sie wiecej o zdrowym żywieniu, wyliczanki : węgle, białko, tłuszcze, ilośc kalorii itp.
- wdrozylem regularne posiłki i nauczyłem organizować moj czas do granic mozliwosci.
- z treningiem nie mam juz od bardzo dlugiego czasu problemu, poprostu co by sie ne działo, trening musi byc! ;)
Podsumowując: nauczyłem sie nie opierdalac! Wiecie, idziecie na 10h do pracy gdzie przez 9,5h jestescie na nogach, a przed praca zapierdalacie na trening, no bo "trening sam sie nie zrobi" ;D czasem daje popalić i wstac z lozka nie jest łatwo. No ale nikt nie mowil, ze bedzie łatwo!!!! ;D Wiem jedno, to juz tak siedzi we mnie, ze nie wyobrażam sobie zyc bez treningu, a po co to robie? Bo mi to pomaga. dzieki temu wzmacniam swoja determinację, daje mi kopa do działania, daje mi praktycznie każdego dnia dobry humor i po zajechaniu sie na treningu ide z uśmiechnięta morda do pracy kroic rybe! I jakis tam wygląd. Bedzie jeszcze lepiej! Wiecie, mówią mi, ze jestem za chudy.. ja tez sie czuje jak typowy kurczak... Wiec najwyższy czas ponownie troszke przytyć... Ale tym razem w mięśniach, nie w tłuszczu! ;)
Dziekuje:
-bliskim osoba, wspierają mnie i dają mi kopa do dalszego działania, w pewnym stopniu tez robie to dla nich, aby wiedziały, ze ta rozłąka nie idzie na marne, ze sie nie opierdalam i ide po swoje, bo zagrałem all in, wiec teraz NAKURWIAM po wygrana!
- tym którzy śledzą te strone, ze chce Wam sie czytać te wypociny i czasem kliknąć lajka.
- kilku osoba, ktore musiały, musza i beda musiały znosić moje "pojebane" humorki! Kiedys, dzis i w przyszlosci. Czy to na codzień, czy raz na jakis czas, czy to na odleglosc. Nie bede wymieniał, te osoby wiedza!
Byc Malinem nie jest łatwo! ;)
Dzieki temu wiem, ze ide w dobra strone!

Kolejna odsłona za rok! Trzymajcie kciuki! Plany sa gruuuuube! ;D
Pozdro z za wielkiej wody!

"...Każdy może mieć wszystko o czym myśli,
Wystarczy, że się czasem coś nam tylko przyśni.
Każdy może ten sen zrealizować,
Wystarczy wytrwałość i ZELAZNA WOLA..."

No sześć Waldek no estem! Historia sie dzieje... Trzeba odnotować pewne małe wydarzenia z zycia czesia! ;) Juz pisze o c...
18/06/2015

No sześć Waldek no estem! Historia sie dzieje... Trzeba odnotować pewne małe wydarzenia z zycia czesia! ;)
Juz pisze o co tyle szumu. 13 miesięcy temu zacząłem nauke w sushi, 13maja. Wiecie krojenie szczypiorku dzien w dzien, śnił mi sie po nocach, nie raz miałem dosyć i myslalem, po co to robie, mysli aby zrezygnowac non stop, a mimo tego twardo robiłem swoje. Zerkalem na sushi chefa i przychodziła mysl: " kiedy ja stanę w tym miejscu, ile jeszcze czasu...". A teraz szybka podroz do przyszlosci! 13.06.15 sobota( tak k***a! Znowu 13!;D). Sushi chef ma wolne, Malin jako zastępca, przychodzi do pracy i ogarnia wszystko jako sushi chef!!! Tak tak: Zajebista restauracja na Manhattanie; Malin w roli sushi chefa odpowiedzialny za cały sushi bar, aby wszystko grało i cały zespół nie dał dupy... Szczerze?? Myslalem, ze dojście do tego momentu, zajmie mi duzo wiecej czasu. Sralem po gaciach, stres level hardcore, ale dałem rade! Ogarnalem wszystko jak nalezy, zero wpadek i uslyszec od chefa całej goracej kuchni, gratulacje, ze dałem rade... Bezcenne! Za reszte zapłacisz $! ;) Tak naprawde nie nazwę sie sushi chefem. Znam swoje miejsce w szeregu, wiem ile przedemna jeszcze ciężkiej pracy i nauki, co najważniejsze nie spoczywam na laurach i nakurwiam do przodu.
Nie ukrywam... Zajebiste uczucie, stanąć w miejscu, do ktorego sie zmierza, spojrzec z tego punktu widzenia. Poczuc, ze te wszystkie pokonane momenty zwątpienia, poświęcenie jednak nie idzie na marne i ze nie ma rzeczy niemożliwych... Tylko trzeba dzialac i robic swoje! Ja juz wiem, ze co sobie tylko wymarze, jestem w stanie to osiagnac determinacja i konsekwencja w dążeniu do celu! A plany i cele sa bardzoooooo grube, potrzebuje tylko czasu, a reszte ogarne sam! ;)
Jak przystało na Malina, czerwiec miesiącem dobrego Malinowego
party, szczegóły tylko dla mnie! ;)
Tak tak... TO BYŁ DOBRY CZAS W NJU NORKU... A nie nie ! Czekajcie! TO JEST NADAL DOBRY CZAS W NJU JORKU! ;D i patrząc w przyszlosc ja juz wiem, ze kosmos bedzie rozkurwiony! Bo mam do tego odpowiednich kompanów! ;) trzymajcie sie, róbcie swoje i spełniajcie marzenia, zycie jest jedno, trzeba je przeżyć tak, ze ostatniego dnia morda ma sie cieszyc i macie byc szczęśliwi, ze robiliście wszystko na co mieliście tylko ochote! :)
Pozdro z za wielkiej wody! ;) miłego dnia!

Adres

Warsaw

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Biegacz w Wielkim Mieście umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Firmę

Wyślij wiadomość do Biegacz w Wielkim Mieście:

Udostępnij