Wąbrzeźno żąda dostępu do morza

Wąbrzeźno żąda dostępu do morza Spływ kajakowy z Wąbrzeźna do Bałtyku.

Wszystko co dobre, szybko się kończy, minął już tydzień od zakończenia spływu organizowanego przez Urząd Miasta Wąbrzeźn...
23/08/2023

Wszystko co dobre, szybko się kończy, minął już tydzień od zakończenia spływu organizowanego przez Urząd Miasta Wąbrzeźno pod hasłem "Dbajmy o H2O". Aby choć trochę przybliżyć atmosferę wydarzenia prezentujemy obszerną galerię, zachęcamy do dzielenia się wrażeniami. Dziękujemy wszystkim, których spotkaliśmy na drodze, szczególnie Urząd Miasta Otwocka, Urząd Miasta Stołecznego Warszawa, Tomasz Szymański, Urząd Miasta i Gminy Czerwińsk nad Wisłą, Wyszogród, Dobrzyń nad Wisłą gmina, Urząd Miasta Włocławek, Ciechocinek, Urząd Marszałkowski Województwa Kujawsko- Pomorskiego w Toruniu, Prezydent Torunia Michał Zaleski, Reflex Polska, Marek Wojtkowski Prezydent Włocławka

23/08/2023
17/08/2023
Dzień 5 i 6. POWRÓT DO DWÓCH DOMÓWSpływ się skończył, wróciliśmy do domów. Dwóch. Symbolicznie- do Złotorii i Torunia, g...
15/08/2023

Dzień 5 i 6. POWRÓT DO DWÓCH DOMÓW

Spływ się skończył, wróciliśmy do domów. Dwóch. Symbolicznie- do Złotorii i Torunia, gdzie oba spływy spięły się w całość, a my ponownie zostaliśmy przywitani jak starzy przyjaciele, oraz dziś do domów prawdziwych, gdzie we własnych głowach będziemy rozprawiać się ze swoimi przeżyciami, myślami, wspomnieniami.

SPŁUKANY

Wczoraj z samego rana zostaliśmy ześluzowani na tamie we Włocławku. Doświadczenie wspaniałe, delikatnie stresujące. W pewnym sensie zostaliśmy spłukani 14 metrów w dół z całą masą wody i wszystkim co się w niej znajdywało.

WYSTAWIONY NA OSTRZAŁ

Z racji tego, że rodzina, która odwiedziła mnie aby wspólnie znami spędzić ostatnią noc wypełniła w całości mój mały namiot ja spałem w dość nietypowy sposób. Znaleśmy tylko jedno miejsce, w którym można było rozwiesić 2 hamaki. Wobec tego spaliśmy jeden pod drugim, ja niestety na dole, z szacownym zadkiem kolegi wycelowanym wprost w moją twarz. Sam nie wiem jak mogłem się na to zgodzić. Jedynie tło wydarzeń może mi zrekompensować to traumatyczne doświadczenie - ruiny zamku, Wisła i blask ogniska.

WYKOŃCZONY

Plan na spływ miałem całkowicie inny, tym razem zamierzałem odpocząć, zrelaksować się, tymczasem jestem dosłownie wykończony. Tegoroczna edycja była trudniejsza od poprzedniej.

ZDEZORIENTOWANY

Jestem nieco zdezorientowany, jutro powrót do starych spraw, nie myślałem o nich. Taka higiena dla umysłu, przez chwile miał inne zajęcie. Pewnie dopiero za kilka dni wyklaruje mi się w głowie obraz tego spływu. Czy zdecydowałbym się na kolejny odcinek Wisły? Jedno hasło i jestem gotowy! Nie spełniłem przecież jeszcze swojego marzenia- płynięcia o świcie, wśród parującej wody, we mgle, przy dźwiękach natury. Ale nie teraz. Spać, chcę spać.

WDZIĘCZNY

Dziękuję wszystkim, którzy przyłożyli się do tej inicjatywy, w szczególności towarzyszom wyprawy, z którymi wspólnie znosiliśmy dolę i niedolę, napięcia, salwy śmiechu i całą paletę przeróżnych atmosfer.

Dzień 4. ROZŁĄKA.  Stare przysłowie mówiące o tym, że nigdy nie wchodzi się do tej samej rzeki można rozumieć na wiele s...
14/08/2023

Dzień 4. ROZŁĄKA.

Stare przysłowie mówiące o tym, że nigdy nie wchodzi się do tej samej rzeki można rozumieć na wiele sposobów. Dla jednych to ostrzerzenie, dla mnie raczej informacja, że za każdym razem sytuacja jest inna. I tak też w praktyce to wygląda, znów okazuje się, że nie sposób pisać scenariuszy na każdy dzień, one piszą się same.
Napisać w kilku słowach, że wczorajszy dzień był jedną wielką przygodą to jak nic nie napisać, a próbować wyjaśnić kto co dokładnie przeżył na swój sposób to karkołomne zadanie, nie podejmę się go. Ale tak w skrócie..

WYSPA KORMORANÓW

Wyspa kormoranów to kluczowe miejsce dla opowieści i punkt zwrotny całego dnia. Po około 5km od startu, po spokojnym wiosłowaniu przy flaucie docieramy do miejsca, w którym sytuacja na wodzie nagle zaczęła się zmieniać i Wisła pokazała, że my możemy mieć swój plan, ale ona ma też swój własny.

PRAWO I LEWOBRZEŻNI

Spore fale tuż przy wyspie rozdzieliły nas na miłośników podziwiania lewej strony Wisły i miłośników podziwiania prawej. Niby nic nadzwyczajnego, ale ten narzucony podział okazał się nieodwracalny, a brzegi zalewu włocławskiego tylko się od siebie oddalały. Zalew w najszerszym miejscu ma ponad 2km i mniej więcej tyle nas dzieliło.

DMIJ ODYNIE!! ALBO NIE..

Podjęliśmy próbę przebicia się w kierunku tratwy. Fale bujały, a woda wydzierała się do środka, co było całkiem ekscytujące. Mój kompan darł się na cały głos "Dmij Odynie!" Jakby chciał go sprowokować do jeszcze większego wysiłku. Odyn dął na tyle mocno, że musieliśmy powrócić. I tak sobie płynęliśmy przy samym brzegu, pod fale z maksymalną prędkością 4,2km/h. Za to widoki cudne, orzeł bielik przy śniadaniu na wyciągnięcie ręki, a potem taniec orłów w większej grupie. Nasze wyczyny obserwował również biały daniel.

POMOCNA DŁOŃ

Zabrakło nam 14 km aby skończyć odcinek ale fale tylko rosły, trudno było uwierzyć że to rzeka i że posiada jakiekolwiek nurt. Z pomocą przybyła motorówka i skończyło się pełną wrażeń podwózką do Dobrzynia nad Wisłą gdzie czekał już na nas porządny obiad. Dzięki Tomek, oraz cała ekipo dobrych ludzi. Tylko Jaszczomb był niezadowolony i z zazdrością zerkał na holowany kajak Rysia, który musiał zostać wciągnięty na pokład motorówki. Bo przecież Jaszczomb kocha przygody i po to został odlany.

PRZEPROSINY

Jaszczombiu drogi, przepraszamy cie za wczorajsze podejrzenia o wady konstrukcyjne. Wspaniale rozbijałeś fale i odprowadzałeś wodę wyżłobieniami. Teraz rozumiemy, że wcześniej nie miałeś warunków by pokazać na co cię stać.

Ruszamy dalej, chyba nie ma sensu przedstawiać naszych dalszych planów ;)

Dzień 3. POD TOPOLAMIKiedy tylko na jakimś spacerze ujrzę topole, zaraz usiłuje wmówić żonie, że to najpiękniejsze drzew...
13/08/2023

Dzień 3. POD TOPOLAMI

Kiedy tylko na jakimś spacerze ujrzę topole, zaraz usiłuje wmówić żonie, że to najpiękniejsze drzewa i najszlachetniejsze drewno. Jej odpowiedź jest zawsze taka sama: "chyba na trumny". A tu taka niespodzianka: Płock, przystań, szpaler pięknych topoli nad brzegiem rzeki, a między nimi rozpięty mój hamak na tle zachodu słońca.

CZAS NA ZWIEDZANIE

Ponieważ wzdłuż linii Wisły niewiele można zwiedzić, po za tym wiecznie jesteśmy spóźnieni i ciągle się coś psuje, czas poświęcony na zwiedzanie przeznaczamy na rozbijanie obozu, przygotowanie posiłku i bieżące remonty. Do tej pory zwiedziliśmy imponujący spichlerz twierdzy Modlin i centrum Czerwińska. Za to mamy okazję poznać szczegółowo budowę wszystkich mijanych mostów.. od spodu.

CZY KONIE MNIE SŁYSZĄ?

Po drodze czasem mijamy przedstawicieli hodowlanych gatunków zwierząt. Raczej tradycyjnych. Udało się zamienić kilka zdań z nadbrzeżną krową, w jej języku oczywiście, nie udało się natomiast ustawić do zdjęcia stada wolno puszczonych koni. Sporo też jest martwej natury, obok nas przepływał okazały wąż... od pralki.

NIECHCIANE SELFIKI

Już w pierwszych minutach spływu, kiedy na kamienistym spiętrzeniu Świdra część z nas powpadała do wody, część sprzętu uległa zalaniu, m.in telefon mojego kajakowego partnera. Miało to oczywiście swoje plusy, bo bez sprawnego telefonu mógł bardziej skupić się na wiosłowaniu, ale za to spragniony widocznie kontaktu z elektroniką co chwilę pożyczał mój telefon aby rzekomo zrobić ładne zdjęcie. Dopiero wczoraj przejrzałem te jego ładne zdjęcia. Na wszystkich jego wielka, brodata głowa wypełnia po brzegi cały kadr. Zamiast pięknych widoków, mam w telefonie obszerną bazę jego min. Gdy wrócimy podrukuję te portrety i powkładam do cukru, żeby mrówki nie wchodziły.

WADY KONSTRUKCYJNE

Nasz Jaszczomb w porównaniu do pozostałych kajaków płynie zdecydowanie wolniej co kosztuje nas o wiele więcej wysiłku, chociażby silniej musimy przytrzymywać się tratwy. Zaczęliśmy doszukiwać się w nim wad konstrukcyjnych. Pojawiła się nawet teoria, że ma odwrotnie zamontowane siedzenia i płyniemy tylną częścią do przodu. To by było bardzo ciekawe gdyby się potwierdziło, bo mamy w nim już za sobą jakieś 450km. Widać skrojony jest dokładnie pod nasze oczekiwania, lepiej nim spływać w sensie dosłownym niż zmuszać się do nadmiernego wysiłku.

SOLO NA JAJU

Wieczór spędziliśmy śpiewająco, w towarzystwie nowych członków spływu, rodzin oraz bosmana. Kto potrafił to śpiewał, kto potrafił to grał. Pozostali mogli pogrzechotać rytmicznie plastikowym jajem.

Właśnie sternik zagrał poranny hejnał na trąbce, czas się zbierać. Dziś trasa kończy się tuż przed tamą we Włocławku.

Jaki spływ taki Wilson
12/08/2023

Jaki spływ taki Wilson

Dzień 2. SALA ŚLUBÓWBycie relacjonującym podczas takiego spływu to dość niewdzięczna rola, wiąże się z pewnymi oczekiwan...
12/08/2023

Dzień 2. SALA ŚLUBÓW

Bycie relacjonującym podczas takiego spływu to dość niewdzięczna rola, wiąże się z pewnymi oczekiwaniami, którym chciałoby się sprostać, jednak często warunki aby coś napisać są trudne. Od kuchni wygląda to tak, że zazwyczaj po średnio przespanej nocy, należy obudzić się przed wszystkimi i wykorzystać chwilę spokoju, ewentualnie schować się w jakimś zacisznym kąciku. Aktualnie jest 5:30, wszyscy śpią na ogromnej hali sportowej, a ja znajduje się w... wyszogrodzkiej Sali Ślubów. Ale żeby nie było, bo wisi przede mną godło- jestem czysto ubrany, wykąpany i wypoczęty. Czuje się trochę jak pan młody, który pomylił daty, brakuje narzeczonej, mistrza ceremonii i zaproszonych gości. Swoją drogą, mimo że jest wśród nas osoba z uprawnieniami jakoś nikt nie chciał skorzystać z jego usług.

LUZIK ARBUZIK

No, no, no, wczorajszy dzień spędziliśmy w bardzo komfortowych warunkach, najpierw udało się wskrzesić do życia tratwę, a następnie bez limitów z niej korzystać, później zostaliśmy bardzo miło podjęci i nakarmieni przez mieszkańców Czerwińska (koniecznie zwiedźcie jeśli będzie po drodze, magiczne miejsce), w tym przez wesołego multizadaniowego Piotrka, by na koniec osadzić się w Wyszogrodzie, gdzie stworzono nam wymarzone warunki do odpoczynku.

MNIEJ WIĘCEJ

Dziś na Wiśle mniej było brzydkich zapachów, mniej mostów, mniej budynków wokół, mniej golasów na brzegach, mniej wiosłujacych kajakarzy i mniej kilometrów do pokonania, natomiast więcej było wody, relaksu, jedzenia, więcej słońca i więcej tratw (o jedną).

ANTROPOMORFIZACJA

Zdaniem wielu psychologów nadawanie rzeczom martwym cech ludzkich może być sposobem na walkę z samotnością. Co ciekawe proces ten jest wszechobecny w kręgach wodniackich. Co prawda my nie walczymy z samotnością, ale jakimś trafem sami nadajemy imiona przedmiotom wokół nas, mamy przecież tratwę "Kopernik", ponazywane kajaki, wczoraj nawet znaleziona w rzece piłeczka natychmiast została ochrzczona Wilsonem. Płynie też z nami chytry Mateuszek. Mateuszka nikt jeszcze nie poznał i może nie pozna, bo to wyjątkowy drań, czeka w ukryciu i knuje, w oczekiwaniu na swój wielki dzień...

ANONIMOWE PTASZKI

Dziś wreszcie dołączy do nas Gosia, drzewka przestaną być zwykłymi drzewkami, a ptaki przestaną być po prostu ptakami.

Za moment będziemy się zbierać do dalszej podróży. Po południu będziemy w Płocku. Kiedyś syn mnie zapytał, czy wiem co stało się w Płocku, ja na to, że nie. A on wypalił: chłop wytarzał się w psim klocku.

Dzień 1. PRZYGODY PANA KLEKSAPierwszy dzień spływu pod doniosłym hasłem "dbajmyoh2o" zaczął się od nieoczekiwanej, aczko...
11/08/2023

Dzień 1. PRZYGODY PANA KLEKSA

Pierwszy dzień spływu pod doniosłym hasłem "dbajmyoh2o" zaczął się od nieoczekiwanej, aczkolwiek zapowiadanej przez niektórych wizyty Pana Kleksa. W następnej kolejności dołączali pozostali członkowie zespołu, ekipa techniczna przygotowująca oficjalne podpisanie deklaracji o ochronie wód, a na końcu oficjele do jej podpisania. Uroczystość się zakończyła, telewizja sfilmowała, zwodowaliśmy kajaki, a z wyżej wymienionych do końca dnia towarzyszył nam już tylko Pan Kleks.

PRAWO MURPHY'EGO

Jest takie prawo, które mówi o tym, że jeśli jest coś, co może się nie udać to na pewno się nie uda. To prawo Murphy'ego. Dziś Murphy chyba ma imieniny. Cały dzień mieliśmy pecha. Trudno tu by wymienić wszystko co nas niedobrego spotkało, nawet nie zamierzam tego robić, ale dzielnie znosiliśmy ten nasz los. Dające nadzieję i otuchę wyłowione ze Świdra całe pordzewiałe ale nienaruszone piwo zapewne było imieninową kolejką od Murphy'ego.

NAJTRUDNIEJSZY DZIEŃ

Myślę, że to mógł być najtrudniejszy dzień włączając nawet poprzednią edycję. Przepłynęliśmy bez wsparcia tratwy 63km (!), z czego ostatnie 3 pod prąd Narwią do zatoki. Jak przystało na naszego niezawodnego organizatora wiedzę o tym ostatnim odcinku do końca zachowywał dla siebie. Maja, jako jedyna kobieta w dzisiejszej grupie udowodniła,że wąbrzeska krew to ani bigos, ani maślanka.

MOSTY WARSZAWY

Zdecydowanie cały trud pierwszego dnia wynagrodziły nam widoki na Warszawę, jej mosty, cała infrastruktura wodna, obecność ludzi. To było świetne, za miastem szybko powróciliśmy do znanych nam widoków dzikiej przyrody, tak dzikiej i tak fascynującej że niektórzy nawet zdecydowali się na bardzo osobisty i intymny z nią kontakt.

KOLEJNE OBLICZE WISŁY

Jak tylko pokonaliśmy, krótki ale wymagający odcinek rzeki Świder znaleźliśmy się na spokojnej, szarobrązowej, mętnej, pachnącej szambem Wiśle. To dla mnie całkiem nowa odsłona tej pięknej rzeki, 2 lata temu płynęliśmy chyba jej najczystszym odcinkiem.

RECENZJA SPANIA W HAMAKU

Dziś pierwszy raz w życiu spałem w hamaku. Oto moja recenzja: dla osób śpiących w pozycji embrionalnej - doskonały, dla osób śpiących z wyprostowanymi nogami - średni, dla osób śpiących na brzuchu - nieodpowiedni.

SKOK PRZEZ WISŁĘ

Znam człowieka, który twierdzi, że przeskoczył konno Wisłę. Patrząc na jej szerokość w okolicach Modlina, gdzie aktualnie jesteśmy, musiał tego dokonać gdzieś wyżej.

ZDĄŻYĆ PRZED FALĄ

Wczoraj dostaliśmy ostrzerzenie przed zbliżającą się falą wezbraniową na Wiśle, jej szczyt ma nastąpić 15 sierpnia więc powinniśmy zdążyć. Ruszamy za chwilę do Wyszogrodu. Mój nieoceniony partner z kajaka błogo dynda obok mnie we własnym hamaku I niczym larwa w kokonie nie ma jeszcze świadomości że świat wokół niego dawno się obudził.

AUTOCENZURA

Niestety są też tacy, którzy tylko czekają na nasze potknięcia i nie życzą nam dobrze. O nich nic nie będzie, szkoda baterii w telefonie, natomiast bacznie obserwują nasz każdy ruch aby wykorzystać go przeciwko nam. Wobec powyższego podkreślam że powyższa relacja jest wyłącznie moim osobistym spojrzeniem na sprawę, nie reprezentuję oficjalnej linii urzędu oraz zastrzegam sobie prawo do przeplatania opisów rzeczywistych wydarzeń i prawdziwych ludzi z fikcyjnymi bez wskazywania które są które. Do jutra!

Dzień 0. O SUCHEJ STOPIEPóźnym, a nawet bardzo późnym popołudniem dotarliśmy do Otwocka. Część zespołu musiała pojawić s...
10/08/2023

Dzień 0. O SUCHEJ STOPIE

Późnym, a nawet bardzo późnym popołudniem dotarliśmy do Otwocka. Część zespołu musiała pojawić się na miejscu dzień wcześniej, druga część dołączy za chwilę. Rozbiliśmy obóz u ujścia rzeki Świder - jej końcowy fragment właśnie przepływa sobie kilkanaście metrów od mojego poklejonego srebrną taśmą namiotu.

SKOŃCZYĆ POD MOSTEM

Jak to na takich wyprawach bywa, wiele rzeczy trudno przewidzieć, a scenariusz wydarzeń często trzeba pisać "na kolanie". Mogło nawet się okazać że pierwszą noc spędzimy pod mostem. I choć zapewne znaleźliby się moi starzy nauczyciele, którzy wróżyli mi taki los jakoś udało się temu zapobiec i znajdujemy się w bardzo urokliwym miejscu.

KINDER KAJAKI

Tuż obok obozu, jeszcze na stelażu stoją gotowe do startu kajaki. Niczym wypełnione niespodziankami jaja najpierw musimy je rozpakować, ponieważ powypychane są m.in smalcem, ogórkami, a także sprzętem i strach pomyśleć czym jeszcze.

NADZIEJA NA POGODĘ

Po tak deszczowych i chłodnych ostatnich tygodniach z nadzieją obserwujemy prognozy pogody. Od dziś ma być co raz lepiej, liczę że wczorajszy deszcz, który nas przywitał był ostatnim tej wyprawy. Noc po deszczu była chłodna, myślę że ok.7 stopni, ale szybko udało mi się zasnąć - wojskowe techniki zasypiania czynią cuda, zalecam o nich poczytać jeśli ktoś ma podobnie jak ja, niemiłosiernie chrapiącego kompana tuż przy uchu.

OH KAROL

Zaczynam się oswajać że swoim nowym imieniem, nagle wszyscy zaczęli mylić mnie z jakimś Karolem. Pocieszające są dwie kwestie. 1. Zazwyczaj takie imię posiada nie byle kto... 2. Kompan z kajaka aby było mi raźniej pozwolił się nazywać Edmundem Trzecim.

DZIEŃ POCZĘCIA

Wczoraj dyskutowaliśmy o datach urodzin. Doszliśmy do wniosku, że jedyne ich znaczenie to możliwość ustalenia czegoś znacznie ważniejszego, czyli dnia poczęcia. Szybko się okazało że jeden powstał w Sylwestra, inny w rocznicę ślubu itd. Jednego z moich kumpli wyprodukowano zaś w pierwszy dzień stanu wojennego.

3...2...1

Za chwilę start, około 8 dojedzie prezydent Otwocka, do tego czasu musi być wszystko przygotowane do oficjalnego otwarcia spływu, a potem już zaczynamy przygodę, dzisiejszy cel to Twierdza Modlin z przystankiem w Warszawie. Do tego momentu czas spędziliśmy o suchej stopie, ale za to nieco mokrej głowie. Czekam na obiecany hejnał poranny w wykonaniu naszego nowo poznanego sternika.

Już za dwa dni rusza nasza kajakowa wyprawa z Otwocka do Torunia wprost na Święto Wisły, zapraszamy do śledzenia naszych...
08/08/2023

Już za dwa dni rusza nasza kajakowa wyprawa z Otwocka do Torunia wprost na Święto Wisły, zapraszamy do śledzenia naszych przygód na tej właśnie stronie. Ahoy!

Adres

Wabrzezno
87-200

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Wąbrzeźno żąda dostępu do morza umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Udostępnij

Kategoria