Kawaleryjka

Kawaleryjka Ułani to formacja która jest najbliższa napisałbym sercu ale powiem tyle że im więcej poświ? Od zawsze interesowała mnie historia.

Z czasem zwiększyła się dostępność książek na tematy, o których w okresie mojej młodości nawet szeptać nie wolno było. Dzieje odzyskiwania niepodległości, kształtowanie się granic, zawiłości polityki prowadzonej przez ówczesnych dyplomatów i patriotów były dla mnie jak odkrywanie nowego świata, jak wejście w mgłę legend, z której powoli wyłaniały się wspaniałe postacie Polaków; ich nazwiska kołata

ły się w mojej pamięci powtarzane w opowieściach przez dziadka, mamę, ojca. Jak wielcy herosi z dawnych mitów greckich jawili się komendant Józef Piłsudski, Tadeusz Kasprzycki, Belina Prażmowski z odziałem pierwszej siódemki polskich kawalerzystów, Związki Strzeleckie, Związki Sokoła, Pierwsza Kompania Kadrowa, która wyszła z Oleandrów Krakowskich dając zalążek polskiemu wojsku, zaczynając wspaniałą legendę czynu legionowego. Ile to młodych wykształconych pełnych nadziei polaków poświęciło swoje życie! Nazwiska i losy tych wspaniałych ludzi popadły w zapomnienie; w latach międzywojnia kształtowały postawy, uczyły honoru, patriotyzmu, umiłowania ojczyzny, bezinteresowności. Stały się wzorem dla młodego pokolenia Polaków urodzonych w wolnej ojczyźnie. Któż wtedy mógł przypuszczać, że los już niebawem upomni się o ich młodziutkie życia i pchnie do kolejnej walki o wolną ojczyznę. Nieodłącznym towarzyszem w latach zawieruch wojennych był koń. Niektóre z tych wspaniałych zwierząt przeszły do legendy, jak Kasztanka - bojowy koń Marszałka Józefa Piłsudskiego, Smok dosiadany przez Wieniawę Długoszowskiego, Hochla Dunina Wąsowicza. W 2000 roku kupiłem swojego pierwszego konia i się zaczęło! Pierwsze nieporadne próby jazdy w niemieckiej kulbace z 1912 roku. A była to niełatwa kobyła: wielka, gruba, uparta i zupełnie surowa - tak jak i my z resztą. Myślę tu o swoich kilkunastoletnich synach i o mnie. Teraz po tych kilku latach klepania tyłka w siodle wiem ileż to błędów popełniliśmy, ileż to... ale nie o tym chciałem pisać. Ułani, Strzelcy Konni, Szwoleżerowie wjechali w moje życie impetem godnym najsławniejszych polskich szarż. Zafascynowała mnie kawaleria, historia jazdy polskiej, jej dowódcy, bitwy, konie. Wykuwanie szablą polskich granic, wielkie starcia setek, tysięcy jeźdźców zawładnęło moją wyobraźnią - nieraz jadąc na swoim Denirze czułem wiatr na policzkach, tętent kopyt w uszach, smak rosy w ustach, a wyobraźnia rysowała obrazy w mojej głowie: słyszałem szczęk oręża, świst kul przeszywających powietrze, cudne chwile... naprawdę wspaniałe uczucie. I tutaj zrodziła się myśl: jak by o tym wszystkim opowiedzieć ludziom, pokazać im piękno konia i czym to zwierze jest dla jeźdźca, przypomnieć tych wspaniałych bohaterów, wyciągnąć ich z czeluści niepamięci oraz to, co zrobili dla naszego kraju i kim byli. Troszkę to brzmi patetycznie, ale jak inaczej mówić o patriotyzmie - miłości do ojczyzny, honorze... trzeba... bo co innego kształtuje nasze postawy, nasza świadomość? koń ułański

Teraz pozostało znaleźć coś, czym można by zachęcić miłośników koni i jeźdźców do brania udziału w moich spotkaniach. Tym co wyróżniało różne pułki pomiędzy sobą - oczywiście poza barwą otoków i proporców - była odznaka. Celem wszystkich odznak było jedno: utrwalić w kawałku metalu idee walki o niepodległość, zjednoczyć i skonsolidować pułki, podnieść morale i ducha patriotyzmu. Ja miałem o wiele łatwiejsze zadanie, ale dla mnie moja odznaka musiała coś symbolizować, świadczyć o tym kim jestem, o mojej pracy, moim wspaniałym lesie - to właśnie zawarłem w drzewku, ot, choince jak ktoś by powiedział, które tworzą promienie słońca. Często przemierzając las o zaraniu dnia czułem je na policzku tuż pod okiem. Najwspanialsze są te pierwsze przebijające się przez mgłę poranka szukające swojego miejsca wśród gałązek świerku. Błyszczące w kroplach rosy, jak cudownie wtedy wygląda las, gdy walczy w nim mrok z brzaskiem dnia, jak głownie, klingi setek szabel płatają, tną czerń... dzień rozprawia się z nocą... i takie jest moje drzewko. Na promykach, promieniach słońca spoczywa podkowa zwrócona rogami ku górze przynosząca szczęście, będąca symbolem bezpieczeństwa, kuta w siedem podkowiaków na wzór wojskowego - a przecież siódemka to też szczęście. Całość dopełnia jeździec: wspaniały człowiek, miłośnik koni, szwoleżer, kawaler orderu Virtuti Militari, zdobywca pierwszego indywidualnego medalu dla Polski na igrzyskach olimpijskich. Szef Polskiej ekwitacji - major Adam Królikiewicz dosiada konia Milord. Napis na podkowie "Smolnica" to miejsce, w którym zamieszkałem jako młody chłopak, gdzie urodzili się moi synowie; to moje leśnictwo, to 30 lat mojego życia z kobietą, którą bardzo kocham; to moje życie, mój świat. Pozostały jeszcze kolory - amarant, niebieski, zielony i żółty to barwy ułanów, szwoleżerów, strzelców konnych - to jak w piosence:

Ja myślałam, że to maki,
że ogniste lecą ptaki,
a to ułany ułany, ułany...

Tak... wymyślić, narysować to jedno, a ułożyć w komputerze i sporządzić projekt, to już zupełnie inna historia. W tych wszystkich dla mnie niepojętych rzeczach okazała się niezastąpiona i nieoceniona moja młoda przyjaciółka, miłośniczka koni - co ja mówię, miłośniczka... toż to wulkan, gejzer pracy z tymi wspaniałymi zwierzętami, panna Joanna Skrzyniarz. Czasami zastanawiałem się, co jest silniejsze - czy mój upór, czy jej cierpliwość do mnie, ale to pytanie zostawiam retoryce wyższości Świąt Wielkanocnych nad Świętami Bożego Narodzenia. Odznaka powstała i... jesteśmy z niej dumni oboje jako
KAPITUŁA ODZNAKI
KAWALERYJKA

Adres

Szkolna 3
Smolnica
44-153

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Kawaleryjka umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Firmę

Wyślij wiadomość do Kawaleryjka:

Udostępnij

Kategoria