25/05/2026
Sobotni poranek po raz kolejny udowodnił, że istnieją ludzie gotowi dobrowolnie wstać przed 9:00, przebiec 5 kilometrów… i jeszcze czerpać z tego radość.
Na starcie pojawili się stali bywalcy, debiutanci oraz osoby, które deklarowały, że „lecą dziś spokojnie”, po czym znikały za horyzontem po pierwszych 40 sekundach. Wielu uczestników dotarło do nas rowerami — a to wszystko dzięki współpracy z Rowerowy Poznań 🚴
Łącznie było nas w sobotę aż 195 osób 😊 (w tym 64 kobiety i 121 mężczyzn).
Sobotni parkrun odbył się również w wyjątkowym dniu — Światowym Dniu Żółwia. I trzeba przyznać, że żółwie oraz parkrunnerzy mają ze sobą zaskakująco dużo wspólnego.
Po pierwsze: nie zawsze są szybcy.
Po drugie: potrafią uparcie iść do przodu.
Po trzecie: czasem wyglądają, jakby trochę cierpieli… ale i tak docierają do mety.
Na trasie nie zabrakło zarówno biegowych gepardów, jak i dumnych przedstawicieli nurtu „tempo konwersacyjne plus ciężki oddech”. I właśnie za to kochamy parkrun — tutaj każdy znajdzie swoje miejsce, niezależnie od tego, czy walczy o rekord trasy, czy po prostu o przetrwanie ostatniego kilometra.
Sobotni poranek przyniósł mnóstwo powodów do radości:
🎉 jubileusze kolejnych uczestników,
⚡ rekordy życiowe,
👏 debiuty,
☕ oraz rekordową liczbę rozmów zaczynających się od: „Ja dziś miałem tylko spokojnie pobiec…”
Szczególne gratulacje dla wszystkich rekordzistów! Na mecie piersi zameldowali się:
wśród mężczyzn: Hubert KESLER, Alick CUSHING, Christopher ABDULLAH
wśród kobiet: Adrianna LIPKO, Aleksandra MAJEWSKA, Dorota Marianna KRÓLAK-DUBLAGA.
Wasze twarze na mecie jasno pokazały, że sukces wymaga poświęceń, cierpienia i czasem bardzo dziwnych dźwięków wydawanych na ostatnich 200 metrach.
A po biegu nadeszła najważniejsza część wydarzenia — analiza wyników przy kawie. Oficjalnie wszyscy przyszli pobiegać dla zdrowia. Nieoficjalnie… każdy już sprawdzał, kto był najszybszy 😉
Ogromne podziękowania należą się również naszym wolontariuszom — a było ich aż 33! To ludzie o nieskończonej cierpliwości, którzy:
• skanują kody szybciej niż kasjerzy w dyskoncie,
• klaszczą nawet 147. osobie na mecie,
• i potrafią powiedzieć „świetny bieg!” komuś, kto właśnie zobaczył tunel z białym światłem.
Szczególnie dziękujemy: Bartosz MAKOWSKI, Daria ZIELONKA, Wojtek HYŻOREK, Joanna SZYMCZAK, Maria SKRZYPEK, Artur STYSZYŃSKI, Hubert ZIELONKA, Jagoda RYBKOWSKA, Adrian Diego STAN, Barbara BARANOWSKA, Longina IGNAC, Karolina KOZŁOWSKA, Paweł KRYCH, Dominik Mikołaj WOŁODKO, Amelia ZACHMYC, Michał SCHLEGEL, Jędrzej KRUCZEK, Wojciech MIKOŁAJCZAK, Marta SZYDŁOWSKA, Tomasz ŁAWNICZAK, Małgorzata WALCZAK, Witold ZIELONKA, Iwona ZIELONKA, Alicja BARANOWSKA, Filip BARANOWSKI, Andrzej DĄBROWSKI, Karolina MADAJCZYK, Lidia MIKOŁAJCZAK, Wisława POGODZIŃSKA, Olga SKAŁECKA, Robert WALCZAK, Maria WAROCZYK, Anna ZIOMBEK
Dzięki nim wszystko działało perfekcyjnie: czas został zmierzony, uczestnicy policzeni, a każdy — niezależnie od tempa — został przywitany na mecie jak zwycięzca.
I może właśnie to jest najbardziej „żółwiowe” w parkrunie: nieważne, jak szybko biegniesz — ważne, że pojawiasz się co sobotę i dzielnie suniesz do przodu.
Do zobaczenia za tydzień — gotowi na kolejne 5 kilometrów radości, zadyszki i dziwnych rozmów o butach biegowych. A sobotni poranek przypomniał nam coś bardzo ważnego: w parkrunie nie trzeba być najszybszym. Trzeba tylko przyjść, ruszyć przed siebie i dobrze się przy tym bawić.
A żółwie?
Podejrzewamy, że byłyby z nas dumne 🐢
Do zobaczenia 😊
Tekst: Iwona Zielonka
Fot. Bartosz Makowski