03/06/2026
Skończyły się kolejne zawody Ultra Park Weekend. Jak to wyglądało od środka i w liczbach?
Biegaliście 24h, 48h i na dystansie 100km. 🏃♂️Łącznie wykręciliście 24 639 kilometrów! Wypiliście kilka wanien wody, coli i izotonika. 🥤💦 Wypociliście cysternę potu. 😅 Samych jajek zjedliście tyle, że Agencja Rezerw Strategicznych wyraziła zaniepokojenie brakami na rynku, a sumaryczna cena Waszych superbutów mogłaby z powodzeniem zasilić budżet średniej wielkości państwa. 👟💰
Ale Wasze zmagania na trasie to nie jedyny wyczyn, z jakim mieliśmy tu do czynienia.
Równolegle odbyły się jeszcze jedne zawody na dystansie ultra. 🚧 Wielodobowy wyścig, w którym medali nie rozdają, a jedyną nagrodą na mecie jest uśmiech, brak przepukliny i uścisk dłoni prezesa. 🤝😂 To wyzwanie, z którym od kilku lat mierzy się cały klub O Co Biega Pabianice: przygotowanie i organizacja imprezy rozpoznawalnej daleko poza granicami kraju. Zawodów, pod których marką rozgrywane były Mistrzostwa Polski i Świata. 🏆
Nasz "okres przygotowawczy" zaczął się wiele miesięcy temu. 🗓️ Tysiące godzin przed ekranami, logistyka, maile i taktyka rozrysowywana jak przed bitwą. Gdy Wy jeszcze w domach spokojnie ładowaliście węglowodany, nasza ekipa już ruszyła na rozgrzewkę - w czwartek zaczęliśmy zwożenie ton sprzętu. 🚛
W piątek od świtu trwało zabezpieczanie trasy oraz rozstawianie miasteczka i strefy sędziowskiej.
Potem było już tylko trudniej. Brak snu 🥱, serwowanie obiadów w środku nocy, wywalanie śmieci, ogarnianie toi-toiów 🚽, transport, karmienie sędziów i nocne pościgi za złodziejami taśmy ostrzegawczej. Kto normalny tak robi? 🤪 Ale u nas było zero narzekania. Absolutna moc.
Ze "ścianą" zderzyliśmy się dopiero trzeciego dnia, w niedzielę, gdy dla Was zawody przeszły już do historii. Zwijanie obozu, pakowanie sprzętu i ostateczny transport do magazynu. Zamiast finiszowej prostej w szpalerze wiwatujących kibiców, czekała nas wspinaczka na K2 logistyki i Tetris ze stukilogramowych paczek z namiotami i innymi bambetlami. Tyle szpeju w jednym miejscu jeszcze nie widzieliście. Gdyby to wszystko załadować na Titanica, poszedłby na dno jeszcze w porcie.
Zostawiliśmy w parku trochę zdrowia. Pracowali absolutnie wszyscy, ramię w ramię – od pierwszej rozłożonej barierki, aż po zatrzaśnięcie drzwi magazynu głęboką nocą. Zmęczenie zgniotło nas w jedną, wielką, zbolałą, ale dumną bryłę.
Każdy naderwany mięsień, każdy siniak i każda nieprzespana godzina miały tylko jeden cel: stworzyć dla Was bezpieczną przestrzeń do bycia herosami. Kiedy patrzyliśmy, jak przełamujecie własne granice i w kończycie bieg, nasze organizatorskie zakwasy na moment przestawały boleć. Nasz wysiłek na zapleczu to najwyższy hołd dla Waszej walki na trasie.
To właśnie buduje naszą wspólnotę. My stawiamy scenę i budujemy dekoracje po to, żebyście Wy mogli przelać na niej krew, pot i łzy.
Czapki z głów, szaleńcy! Dziękujemy, że z nami byliście. Czy chcielibyście być znów pogryzionymi za rok przez pabianickie komary ? - one lubią to!