Puszka FM

Puszka FM Rock’n’roll radio DJ & promoter. On air and on-line for Radio Lublin, doing shows and a lot of mess in Lublin, PL. Join me for a ride! Nie. Możliwe. Jasne. Można.

Krótkie FAQ dla słuchaczy i artystów :)

- Czy "Kołowrót" to audycja metalowa? To że czasem pojawiają się w niej ostre brzmienia, nie znaczy że to audycja metalowa. Celem audycji jest prezentacja brzmień charakterystycznych dla danego regionu etnicznego oraz tego jak takie brzmienia odnajdują się w nowoczesnej muzyce rozrywkowej. W efekcie w audycji może pojawić się w zasadzie wszystko: od bluesa poprzez elektronikę aż po black metal.

- Czy zespół X doczeka się prezentacji w audycji? Jak tylko trafi w gusta redaktora i zmieści się, w jakkolwiek pojemnych, ramach programu.

- Hej, nazywamy się zespół X, czy możemy podesłać płytę do redakcji? Niestety nie zagwarantuję że pojawi się ona w audycji, bo na to składa się naprawdę wiele czynników. Lepiej to najpierw skonsultować mailowo [email protected]

- Podesłaliśmy na maila naszą płytę, czy jest szansa że zostanie wyemitowana w programie? Jest, ale tak jak pisałem wyżej, to niekiedy długi i złożony proces. Czasem dana płyta nie pasuje stylistycznie - w ogóle do programu, lub akurat do tematu danego odcinka audycji. Zwykle staram się odsłuchiwać każdy materiał jaki dostaję na maila czy pocztą tradycyjną, ale - tu brutalna prawda - nawet jeśli spełnia wymogi stylistyczne, bywa że po prostu mi się nie podoba. I wtedy raczej na pewno nie znajdzie się w audycji :)

- Organizuję festiwal / koncert. Czy mogę prosić o zapowiedź tego wydarzenia na antenie? Jeśli impreza jest zorientowana na wykonawców bliskich naszym założeniom, jak najbardziej możemy współpracować. Proszę pamiętać że "Kołowrót" to audycja przede wszystkim muzyczna, więc celem nadrzędnym jest wypełnić antenę dobrą muzyką, atrakcyjną dla słuchaczy i prowadzącego.

- Czy są gatunki które nie nadają się do "Kołowrotu"? I tak i nie. W zasadzie z założenia "Kołowrót" nie zamyka się na żaden gatunek. Natomiast satanistycznie ukierunkowany metal, grind core, RAC czy hip-hop to gatunki które raczej nie mają szans trafić na antenę. Z założenia chcemy nieść pozytywne przesłanie.

- Czy można jakoś skontaktować się z redakcją programu? Najlepiej na maila [email protected]

Zamknięte! Dzięki za odsłuch 💪Na antenę wracam za tydzień, a póki co łapcie playlistę z dzisiejszych odpałów 🔥🇬🇧 Paradis...
15/09/2026

Zamknięte!
Dzięki za odsłuch 💪

Na antenę wracam za tydzień, a póki co łapcie playlistę z dzisiejszych odpałów 🔥

🇬🇧 Paradise Lost
Enchantement

🇬🇷 Villagers of Ioannina City
Ghosts In The Sky

🇬🇧 Bruce Dickinson
Chemical Wedding
The Tower

🇩🇪 The Ocean Collective
Ultima Esperanza

🇳🇴 Borknagar
Up North

🇺🇸 Left to Die
Legion Of Doom
Death By Metal

🇸🇪 At The Gates
Interstellar Death
Tomb Of Heaven

🇵🇱🇵🇰 Chaos Over Cosmos
When The Void Laughs

Ej, Ty ! Włączaj "Puszkę Pandory" w Radio Lublin! Gramy do 21 🔥
15/09/2026

Ej, Ty !

Włączaj "Puszkę Pandory" w Radio Lublin!

Gramy do 21 🔥

Wiadomo, żyjemy w czasach w których nośnik fizyczny ma poważną i teoretycznie wygodniejszą konkurencję: streaming. Wiele...
15/09/2026

Wiadomo, żyjemy w czasach w których nośnik fizyczny ma poważną i teoretycznie wygodniejszą konkurencję: streaming. Wiele wytwórni, niektóre z uwagi na trend a inne z uwagi na oszczędności, minimalizuje wydawanie fizycznych wersji danych tytułów. I dlatego właśnie, mega doceniam te labele, którym wciąż się chce, które potrafią w jakiś sposób dowartościować kolekcjonerów czy po prostu tych, którzy lubią mieć dany tytuł na półce i odpalić go czy z kompaktu czy z winyla. Dużym oficynom raczej to się nie zdarza. Piszę "raczej", bo przed szereg wychodzi nieco BMG, które (znów)* pozytywnie mnie zaskoczyło.

Nie tak dawno temu “World Alone” Tony Iommi zelektryzował fanów ciężkiego grania. Niekwestionowany król riffu, ojciec-inseminator heavy metalu, wraca z nową muzyką i to jeszcze idąc ramię w ramię z JORNem Lande, Becky Baldwin i Karlem Brazilem. Singel, na początku, standardowo wylądował u mnie w redakcji w postaci streamu i emisyjnego wave’a. Ale oto - NIESPODZIANKA! W zeszłym tygodniu Pan Płytonosz przyniósł również wersję fizyczną - na oldschoolowym, siedmiocalowym, czarnym winylu. Może to magia nośnika, ale numer od razu spodobał mi się jeszcze bardziej a tłuste tony gitary Mistrza jeszcze głębiej zakorzeniły się w mojej duszy, zaostrzając jednocześnie apetyt na pełną płytę. Ta, przypominam, 23 października. Singla "World Alone" na winylu możecie dorwać i Wy, aczkolwiek warto się pospieszyć, bo został wytłoczony w dość ograniczonym nakładzie...

Za promocję nowego albumu Iommiego odpowiada w Polsce z ramienia BMG niezawodny Filip Sarniak któremu niniejszym dziękuje za zasilenie mojej kolekcji tą jakże szlachetną “czarną perłą” 💀

__
* Napisałem "znów", bo nie dalej jak w marcu, BMG uraczyło nas fizyczną wersją singla duetu Smith / Kotzen. Co prawda płytka była dostępna jedynie na koncertach, ale... to wciąż fizyczny artefakt. Szanuję.

Weekend miałem chillowy, za to tydzień zapowiada się intensywnie ponad stan!Jutro po 19 otwieramy kolejną "Puszkę Pandor...
14/09/2026

Weekend miałem chillowy, za to tydzień zapowiada się intensywnie ponad stan!

Jutro po 19 otwieramy kolejną "Puszkę Pandory", która skupi się przede wszystkim na zapowiedziach koncertowo-płytowych. Z tego co mi się wydaje, playlista znów eklektyczna, od hard rocka po black metal i gruzy. Czyli tak jak lubicie 💀

Słyszymy się jutro na antenie Radio Lublin 🫀

W tym miejscu miałem Wam napisać dlaczego "nie ma Kata bez Romana" i trochę pośmieszkować z tego Luczykowego quasi-Kata,...
11/09/2026

W tym miejscu miałem Wam napisać dlaczego "nie ma Kata bez Romana" i trochę pośmieszkować z tego Luczykowego quasi-Kata, ale stwierdziłem że szkoda czasu na takie tematy.

Zamiast tego, w ramach nawiązania do wczorajszego wpisu, łapcie taką perełkę: próba Death z roku 1991. O ścianę oparty Paul Masvidal, gra na swoim headlessie jak gdyby grał sobie właśnie niechlujnie dwa ogniskowe akordy. Chuck za to wciąż się kręci, najczęściej podchodząc do perkusisty, Seana Reinerta - nie wiem czy po to, żeby przypilnować dane momenty, czy żeby powiedzieć mu, żeby się chłop trochę uspokoił 😅 No i Scott Carino, który zastąpił na basie Steve'a Di Giorgio. Profesor.

Urzeka mnie klimat tego obrazka. Band u szczytu sławy, szykujący się do dużej trasy koncertowej. Ale to nie studio ani nawet jakiś wypasiony rehearsal room. Po prostu zwykła salka prób. Żywa, czysta muza.

Obejrzyjcie koniecznie!

O typie, ile koncertów na jesieni się szykuje! Dziś taka oto, subiektywna polecajka koncertowa. Jak znam życie, to pewni...
11/09/2026

O typie, ile koncertów na jesieni się szykuje! Dziś taka oto, subiektywna polecajka koncertowa. Jak znam życie, to pewnie polecicie też sporo dobra w komentarzach, które stoją dla Was otwarte i zapraszają do wypełnienia treścią.

Moje propozycje są skupione wokół lokalizacji mi najbliższych i kapel, które szczególnie chcę zobaczyć z danych zestawów. Niektóre z tych pozycji to części większych tras, zahaczających o kilka miast w PL jednocześnie i w znacznie większym składzie bandów niż stoi poniżej - sprawdzajcie detale na wydarzeniach i stronach organizatorów!

💀 Doogie White
17.09. Klub Graffiti, Lublin
Ikoniczny głos hard rocka powraca do Lublina świętować 30-lecie "Stranger In Us All" Rainbow. Będą hity!

💀 Blast Fest: min. Cadaver, Purtenance
19.09. Fabryka Kultury Zgrzyt, Lublin
Kawał bezlitosnego łojenia od legend ze Skandynawii. Gruby zestaw.

💀 1914,
21.09. Klub Graffiti, Lublin
Doom, death, black + klimaty I-wszej wojny światowej - brzmi jak przepis na udany wieczór. Lwowska formacja rozpoczyna u nas swoja europejską trasę i w tym przypadku wydaje mi się że poniedziałek to żadna wymówka.

💀 Hallas
04.10. Niebo, Warszawa
Szwedzki prog-rockowy Hallas w końcu dotrze do naszej Cebulandii. A że wydali na początku roku totalnie niemożliwy album “Panorama”, wydaje się że ten gig to pozycja obowiązkowa. A dzień później, Gród Kraka!

💀 Oranssi Pazuzu
16.10. Proxima, Warszawa
Ponoć zobaczyć tych wariatów w akcji znajduje się na wielu listach “to do before death”. Może to właśnie ten moment? Prócz stołecznego koncertu, Babiloński demon zamieszkały w Finlandii załomoci jeszcze 17.10. w Krakowie i 18.10. w Poznaniu.

💀 Maiden United feat. Dennis Stratton
23.10. Club Stereo, Warszawa
Każdy Maiden Maniac powinien tam być! Klasyki Ironów w wydaniu akustycznym a do tego gitarzysta, który zagrał na pierwszym albumie legendy. Idę o zakład że to też świetna okazja do uzupełnienia autografów :) Próbować możecie również dzień wcześniej w Poznaniu i dzień później w Piekarach Śląskich.

💀 Amon Amarth + Soilwork
29.10. PreZero Arena, Gliwice
Chyba bardziej jara mnie Soilwork bo bardzo lubię dwie ostatnie płyty Speeda i kolegów, ale w sumie taki “Twilight of the Thunder God” na żywca to też bym chętnie usłyszał.

💀 Death Ceremony 2026: min. Asphyx, Bloodbath, Reinkaos, Triumph of Death
31.10. MCK, Katowice
Zabójcza końcówka października w postaci potężnego, death metalowego uderzenia. Nazwy mówią same za siebie.

💀 Dopelord + Yaak
10.11. Klubokawiarnia Kultowa, Lublin
Gruz pod nosem, więc trzeba by się przejść. Zwłaszcza że zespół Dopierdl dawno nie grał na starych śmieciach. Jakby co, chłopaki dopiero zaczynają swój objazd po Kraju Kwitnącej Cebuli. Potem grają jeszcze, dzień po dniu, w Katowicach, Krakowie, Opolu, Rzeszowie i Warszawie.

💀 Atrophy
12.11. Klub Graffiti, Lublin
Well, takie gigi wciąż nie zdarzają się w Grodzie Kozła zbyt często, więc tym bardziej MUS to zobaczyć. Jakby ktoś nie dał rady do Lublina, można dorwać amerykańskich thrash-metalowców dzień później w Łodzi.

💀 Na**lm Death
20.11. Hype Park, Kraków
Rozczulili mnie swoją ostatnią live sesją, a w sumie ponoć Barney z kumplami wciąż dowożą kawał koncerciwa. Chyba czas powiedzieć “sprawdzam”.

💀 Fulci, Master Boot Record
03.12. Hydrozagadka, Warszawa
Tropikalno-kinematograficzny death metal plus 8bit metal na jednej scenie? Fulci bardzo lubię, MBR to dla mnie jeszcze tajemnica, ale poziom odlotu się zgadza, więc wpisuję się na listę oczekujących. Uwaga! Jedyny gig w Polsce na tej trasie!

💀 The Ocean, Psychonaut, Pothamus
09.12. Proxima, Warszawa
Bardzo możliwe że koncert roku. Kompania Robina Stapsa z nowym albumem, belgijski, post-metalowy hipopotam kolosalnych rozmiarów i do tego potężny Psychonauta - co za zestaw! Jaram się tym gigiem od chwili ogłoszenia, będę koczował pod Proximą od 8 rano! No chyba że dzień wcześniej pojadę do Krakowa, bo nie wytrzymam.

💀 Metalowa Wigilia: min. Unleashed i Nile
17.12. Progresja, Warszawa
Klasycy brutal deathowej stłuczki oraz nordycki DM ze Szwecji na jednej scenie? Królu złoty, jak to smakowicie się zapowiada. Co ciekawe, u metalowców wigilia trwa 4 dni, bo po Warszawie cały zestaw przetoczy się jeszcze przez Wrocław, Poznań i Kraków.

Dzięki Knock Out Productions, WiniaryBookings, Massive Music, Black Silesia Productions, Independent Music Market 🔥🔥🔥

Macie tak czasem, że słuchacie jakichś płyt ze względu na danego muzyka który na nich gra? Nie mam wątpliwości: Paul Mas...
10/09/2026

Macie tak czasem, że słuchacie jakichś płyt ze względu na danego muzyka który na nich gra?

Nie mam wątpliwości: Paul Masvidal to kosmita. To co on na spółę z Chuckiem wyprawia na "Human", wykracza miejscami poza granicę ludzkiej percepcji. A "Focus" to jest już w ogóle odlot w jakiś inny, międzygalaktyczny wymiar wydobywania dźwięków.

Całkiem dobry starter na wieczorne odsłuchy.

Nostalgia level: high 🫠Jeden z najlepszych, polskich undergroundowych materiałów metalowych ever 🔥Kto pamięta historyjkę...
09/09/2026

Nostalgia level: high 🫠

Jeden z najlepszych, polskich undergroundowych materiałów metalowych ever 🔥

Kto pamięta historyjkę o Marysi, misiu i księdzu? 😅

Powrót Miecz Wikinga obudził wspomnienia. Ja akurat nie jestem gościem, który usiądzie przy kominku i opowie Wam, droga ...
09/09/2026

Powrót Miecz Wikinga obudził wspomnienia. Ja akurat nie jestem gościem, który usiądzie przy kominku i opowie Wam, droga młodzieży, jak to w latach 80-tych jeździło się w zatłoczonych wagonach na Metallikę albo jak to ekipa ze Szczecina rządziła pod hotelami gdzie nocowali członkowie Iron Maiden. Ja metal poznawałem na przełomie mileniów, więc mam trochę inne wątki w pamięci. Bohaterami moich szczeniackich eskapad były właśnie kapele pokroju Miecza - młode, gniewne i dostępne na wyciągnięcie ręki. Dziś krótka retrospekcja bandów, które były po prostu najlepsze - choć ich kariera za długo nie trwała. UWAGA! Większości omawianych tu płyt, demówek i tracków, próżno szukać w sieci. Co nie znaczy, że nie warto spróbować…

Miecz - wiadomo. O nich już napisałem w oddzielnym wątku i na pewno do tego grona się zaliczają. Co jeszcze?

HellFire. Osz słodki Belzebubie w poziomkach, jakiż to był doskonały band. Stołeczny heavy / thrash, trochę Annihilatorowy, a ze względu na wspaniały wokal gościa co się zwał Tom the Storm, zbaczający nieco w rewiry Mercyful Fate / King Diamond. Zostawili po sobie dwie płyty: debiutancki “Recoffination” z 2003 roku (z anglojęzycznym coverem “Kawalerii Szatana cz. 1” - odkopcie to sobie na jutube) i “Requiem For My Bride” z 2005, wydany przez grecką wytwórnię Sonic Age. W obu przypadkach, to koncept albumy, a kawałki łączy jedna, mroczna historia. Ich koncert w lubelskim CK pozostanie dla mnie jednym z najbardziej niszczycielskich gigów na jakich byłem, a pewnie wiecie, że trochę ich w życiu widziałem. Band rozleciał się w okolicach 2006 roku, rok po wydaniu drugiego długograja. Tom the Storm został chwilę później wokalistą Witchking, z którym nagrał dwa udane albumy: “Witchking” (2007) i “Hand of Justice” (2009).

Dragon's Eye, kolejny skład ze stolycy. Chłopaki pograli trochę poważniejszych gigów w kraju, bo pamiętam że w pewnym momencie otwierali koncerty na trasie Vadera i Ceti. Z tych naprawdę mocarnych materiałów studyjnych należałoby wspomnieć o “Screaming for Metal” z 2001 roku, który zawierał 6 numerów utrzymanych w epicko-galopującym, Ironowo-Manowarowym stylu. Zawsze lubiłem głos ówczesnego wokalisty zespołu, Miłosza Komorowskiego - szorstki, ostry wokal, trochę w klimacie Paula Di’Anno. “Smocze Oko” próbowali różnych akcji - kolejny materiał pt “Świat Kropli” był czymś w rodzaju ścieżki dźwiękowej do komiksu o tym samym tytule (i tak też był sprzedawany - komiks gdzieś posiałem, ale CD wciąż mam!). Tak naprawdę pierwszy długograj z prawdziwego zdarzenia zrobili dopiero w 2005 roku już z nowym wokalistą, znanym skądinąd Sebą Pańczykiem. “The Newborn Killer” był całkiem spoko, choć produkcja była dość daleka od ideału. Nie do końca wiem, co zadziało się z kapelą później, źródła są dość niejasne, ale o wydanym rzekomo w 2007 roku drugim albumie trudno znaleźć jakieś znaczące informacje. Kapela zakończyła działalność w 2012 roku.

Kolejny band to ThE BlacK HorsemeN, także z Warszawy. Zapowiadali się naprawdę wyśmienicie, bo już nawet nieco partackie demo aka pierwszy longplay z 2002 roku zatytułowany “In The Beautiful Night Of Winter” pokazywał band który stać na wiele. Niemała w tym zasługa frontmana w osobie Marcina “Merota” Maliszewskiego, który posiadał kawał charakterystycznego głosu. Po dziś dzień pamiętam takie hity jak “Soldiers Behold”, “Child of Hate” czy “Cold As Ice” które, choć produkcyjnie brzmiały katastrofalnie, były po prostu świetnymi numerami. Potem “Czarni Jeźdźcy” nagrali w okolicach 2004 roku już nieco lepiej zrealizowane demo z kapitalnymi “Rising Sun”, “Black Horses” i nową wersją “Cold As Ice” - niestety, nic więcej w temacie się nie zadziało. Po totalnej rewolcie, tak w składzie jak i w stylu, Manowarowo-Diamondowski klimat ustąpił czemuś na kształt Cinematic Rocka - w składzie pojawiła się wiolonczela a kawałki nieco przypominały brzmieniem Queen. W tak zwanym międzyczasie Maliszewski zrobił całemu metalowemu podziemiu niezły numer, wygrywając telewizyjny program “Szansa Na Sukces”. W nagrodę wykonał zawiózł The Blackhorsemen na festiwal w Opolu, gdzie zagrali… utwór “Jaskółka Uwięziona” Stana Borysa. Nie zmyślam. Ciężko stwierdzić co tam się z jeźdźcami teraz dzieje, bo zamilkli na dobre około 10 lat temu.

Loch Ness. Tutaj - niespodzianka! Band z Lublina. O kapeli zrobiło się głośniej kiedy jej lider, Krzysztof Zalewski, wygrał telewizyjny talent show dla młodych wokalistów pt. “Idol” (co okazało się gwoździem do trumny zespołu i jego samego jako artysty stricte metalowego). Co ciekawe, na przesłuchania do TV Krzysiek poszedł razem z etatowym wokalistą Loch Ness, Rafałem Chmielem. Zalef przeszedł dalej, Chmielu - nie. Lubelska ekipa zostawiła po sobie trzy demówki, z których najbardziej znana i reprezentatywna jest ta ostatnia, zatytułowana “All Dreams Fade Away”. Znajdziemy na niej pięć całkiem przyjemnych numerów, które w dość przyjemny sposób żenią heavy metal z gothic rockiem i klimatami a’la Paradise Lost. Robotę robią klawisze, wyścigowe popisy gitarowe Zalewskiego i bardzo fajne wokale Chmiela. W końcowej fazie istnienia zespołu, przy mikrofonie stanął Zalewski. Miałem okazję widzieć Loch Ness w akcji kilkukrotnie w 2003 roku i byli naprawdę świetni. Niestety, wytwórnia która zasponsorowała kontrakt młodemu wokaliście i gitarzyście, chciała firmować jego nazwisko a nie nazwę bandu. Efekt był taki, że to co miało być pierwszym longiem Loch Ness, stało się debiutem nowej grupy Zalef. Płytę nagrał Zalewski wraz z muzykami sesyjnymi. Ciekawostką jest fakt, że na płycie znalazła się przearanżowana wersja utworu “Flowers On The Grave” z ostatniej demówki Loch Ness. Kawałek nazywał się “Kiedy Miasto Śpi” i zyskał polski tekst, nie mający za wiele wspólnego z oryginałem. Resztę historii pewnie znacie - Zalewski przepadł na kilka lat a gdy wrócił, nie miał już nic wspólnego z metalem. Artystą jest natomiast poważanym.

Zostajemy jeszcze na chwilę w Lublinie. White Crow to kolejny skład, który miał zadatki na coś znacznie więcej. Grupie przewodził świetny gitarzysta, Wojtek Piłat, który czarował techniką i finezją. “Biały Kruk” grał progresywny heavy metal, choć punktem wyjścia były nieco prostsze formy. Pierwsze dema były dość siermiężne, ale debiutancki album “Creatio Ex Nihilo” z 2004 roku ukazywał White Crow już jako zawodowy zespół. Po dziś dzień takie numery jak “Cannons & Guns” czy “The One Who Failed” robią wrażenie, tak samo jak urokliwa ballada “Lake of Tears”, która była swego rodzaju koncertowym hitem grupy. 4 lata po debiutanckim albumie, White Crow wydał drugi album “In A Forgotten Play”, który ukazywał jeszcze ambitniejsze oblicze formacji. Prócz hitowego “Sanctuary Of My Soul”, uwagę zwraca przede wszystkim monumentalny “The Last Sunrise”, czternastominutowy kolos, pełen karkołomnych solówek, zmian tempa i aranżacyjnego rozmachu. Zespół dawał również świetne koncerty - po dziś dzień pamiętam ich występ w lubelskim CK z 2004 roku, kiedy to wykonali po raz pierwszy premierowe numery a perkusista, Aleksander Jankiewicz, uraczył publiczność fantastycznym solo. Szkoda że członkom zespołu nie starczyło zapału żeby kontynuować dzieło. Grupa przeniosła się do Warszawy, a w 2010 roku została rozwiązana.

Chainsaw aka The Chainsaw - tym razem z Bydgoszczy. Grupa zapowiadała się na czołowego przedstawiciela nowej fali polskiego heavy metalu. W okolicach 2003 roku jawili się jako gwiazdy a ich nazwa zwyczajnie elektryzowała. Chłopaki dobrze się promowali - widać ich było w TV, gościli w programach radiowych, a ich debiut z 2002 roku zatytułowany “Electric Wizards” wznowił dwa lata po premierze Metal Mind (posłuchajcie takiego "Guardian Of The Ice Void" - co za numer!!!!!). Druga płyta “bydgoskiej piły łańcuchowej”, pełna aranżacyjnego rozmachu “The Journey Into The Heart Of Darkness” ukazała się pod banderą olsztyńskiego Empire Records i - jak na tamte czasy - była naprawdę baaaardzoo solidnym albumem na europejskim poziomie. Muzycznie Chainsaw na pierwszych swoich płytach to czysty heavy metal, zapatrzony w Iron Maiden. Z biegiem czasu grupa zaczęła twórczo poszukiwać i zwracać się w stronę cięższego grania spod znaku In Flames czy Dark Tranquillity. Band pozostaje aktywny, choć ostatni ich album "The Last Crusade" ukazał się 9 lat temu...

Przy okazji tego posta, nie sposób nie wspomnieć o thrashowej dumie Górnego Śląska, czyli grupie The No-Mads. Ekipa z Katowic narobiła całkiem sporego zamieszania w kraju - ich debiut, wydany własnym sumptem “No Hush’ Till Thrash” spotkał się z entuzjastycznym przyjęciem, co zaowocowało kontraktem z Metal Mind. Pod ich banderą ukazał się drugi album “Deranged”, który bardzo udanie nawiązywał do takich klasyków młócenia jak Kreator, S***m, Destruction czy Holy Moses. Ta ostatnia nazwa nie jest tu przypadkowa - za mikrofonem The No-Mads stała Sylwia Papierska, co było dość sporym ewenementem jak na tamte czasy. Mózgiem całej operacji był z kolei gitarzysta Przemek Latacz. Pamiętam The No-Mads z koncertu w Lublinie w 2007 roku - roznieśli wtedy scenę w drzazgi! Nie wiem do końca co wydarzyło się później, ale po dwóch kolejnych albumach, w roku 2014 formacja została rozwiązana. Latacz krótko potem powołał do życia techniczno death metalowy Planet Hell, z którym działa do dziś.

Na koniec tego osobliwego i nostalgicznego przeglądu jeszcze jedna nazwa: Motorbreath. Znów wracamy do stolicy. Zgodnie z nazwą, chłopaki mieli w sobie dużo z Metalliki, zwłaszcza w okresie swojej największej aktywności. Trzon grupy stanowili niemal od początku basista i wokalista Bartek “Struty” Strutyński, perkusista Marcin “Góral” Góralski i gitarzysta Radek Chyliński. Na początku millenium Motorbreath wydał dwa mocne materiały demo: “Voice From Nowhere” i “Following the Fear”, które pokazywały duży potencjał drzemiący w kapeli. Debiutancki longplay wydali w 2006 roku - “Funeral Show” zahaczał miejscami o thrash metal i brzmiał naprawdę solidnie. Mimo tego, raczej trudno powiedzieć że kapela odniosła dzięki niemu jakiś sukces. Potem zrobiło się o nich cicho, ale wrócili w 2017 roku z kolejnym demem. Niestety, okazało się że było to ostatnie nagranie ze Strutym na wokalu - muzyk zmarł w 2021 roku. Miejsce za mikrofonem zajął wspomniany już w niniejszym poście Seba Pańczyk, z którym Motorbreath kontynuuje swoją działalność. W tym roku ukazał się nowy album kapeli, zatytułowany “Artefakty”.

Ciekaw jestem co byście dodali do tej listy? Bo mi już zaczynają chodzić po głowie kolejne nazwy... :)

08/09/2026

Thrash, black, epic, klasyczne heavy, rock'n'roll... No tak wyszło, co poradzę 🤷‍♂️

"Puszka Pandory" zamknięta, mi tam się podobało, nie wiem jak Wam 🙃

Playlista:

🇺🇸 Slayer
South Of Heaven

🇺🇸 Cirith Ungol
All The Shadows
Frost and Fire
I'm Alive

🇵🇱 Miecz Wikinga
Żelazne Miraże
Odsieczy Czas

🇬🇧 Iommi
World Alone

🇩🇰 MERCYFUL FATE
Come To The Sabbath

🇺🇦 1914
Mit Gott für König und Vaterland

🇺🇸 Manilla Road
The Riddle Master
The Ram

🇦🇺 Airbourne
Gutsy
Rock'n'Roll Ya
Runnin' Wild

Słyszymy się za tydzień! Można się rozejść 🫡

Adres

Ulica Obrońców Pokoju 2
Lublin
20-030

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Puszka FM umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skróty

Udostępnij