19/05/2025
To już nie jest Miedź, jaką znam. To jest cień drużyny, która miała ambicje
Serio… ile razy jeszcze mamy się łudzić, że to "tylko wypadek przy pracy"? To już nie wypadek. To cały szereg zderzeń z rzeczywistością, który trwa od miesięcy. Miedź Legnica miała walczyć o powrót do Ekstraklasy, miała grać piłkę, która przyciąga tłumy. A co widzimy? Brak charakteru, brak pomysłu, brak jaj.
Z Polonią? Prowadzimy grę, po czym w głupi sposób dajemy sobie wydrzeć mecz. Ze Zniczem? Przegrywamy, bo przeciwnik był bardziej zdeterminowany. A to nie powinno mieć miejsca. To Miedź miała być tym zespołem, który narzuca warunki. Tymczasem my błąkamy się po boisku jakbyśmy nie wiedzieli, o co gramy.
A co z Bruk-Bet Termalicą? Tam pokazaliśmy, że nawet minimalna przewaga fizyczna i zdecydowanie rywala potrafi nas złamać. Mecz pełen błędów indywidualnych, zero pomysłu na wyjście z pressingu przeciwnika i rozgrywanie piłki. Termalica grała z głową, wiedziała, co chce robić, a my wciąż tkwimy w chaosie. Słabe ustawienie, brak komunikacji w obronie i ponownie – brak mentalnej siły, żeby odwrócić losy meczu.
Z czego to wynika? Chaos taktyczny. Z meczu na mecz nie widać żadnej ciągłości. Pressing? Przypadkowy. Atak? Schematów brak. Obrona? Panika przy każdym dośrodkowaniu. Przeciwnicy wiedzą, że jeśli przetrzymają pierwsze 15 minut, to zgasimy się sami.
Ale największy problem? Mental. Brakuje liderów. Brakuje ludzi, którzy pociągną tę drużynę, gdy nie idzie. A niestety nie idzie prawie zawsze. I nie oszukujmy się, to nie jest tylko kwestia jednego czy dwóch meczów. To dłuższy proces rozkładu, który postępuje i który kibice widzą gołym okiem.
A przecież my, kibice, nie wymagamy cudów. Chcemy tylko zespołu, który walczy. Który zostawia serce na boisku. Który jak przegra to przynajmniej z podniesioną głową. A nie z miną jakby ich to w ogóle nie obchodziło.
Zróbcie coś z tym, póki nie jest za późno. Bo jak dalej to będzie wyglądać tak, jak wygląda - to my się staczamy. A wtedy już nie będzie gadania o awansie. Będzie gadka o tym, jak się ratować przed kolejnym wstydem.
Miedź, obudź się. Póki jeszcze ktoś chce przyjść na stadion i krzyknąć Twoje imię.