27/01/2026
Pierwszy raz Brazylię odwiedziłem w styczniu 2016 roku czyli już ponad 10 lat temu.
Od pierwszego wejrzenia, może nie była to miłość, ale na fascynacja na pewno.
Kraj z jednej strony trochę Europejski z drugiej tak bardzo egzotyczny i inny… Inna jest natura, inna jest mentalność, inna kultura, innego typu są też problemy…
Gigantyczne nierówności społeczne, wykluczeni ludzie żyjący poza jakimkolwiek marginesem, dragi, gangi, realny brak możliwości awansu społecznego, problemy te dotykają ogromnych rzeszy ludzi..
Jednocześnie, paradoksalnie, w tym wszystkim nadal jest miejsce na pogodę ducha, życzliwość i otwartość, Brazylijczycy są niesamowici!!
Systematyczne przyjazdy i opanowany język portugalski pozwoliły mi zawrzeć prawdziwe i głębokie relacje, pozwoliły mi poznać lepiej ludzi i kulturę.
Jednocześnie jak w każdym zdrowym człowieku pojawiło się pytanie, czy jest jakaś opcja sensownie i wymiernie pomagać ludziom, którzy przecież stali się mi bliscy.
Okazuje się że proporcja pomiędzy tym jak niewiele trzeba aby realnie coś zmienić, jest wręcz onieśmielająca. Ile radości i uśmiechu może wywołać drobiazg przywieziony z Polski, jak kimono może zmienić ludzkie życie, ile wdzięczności można otrzymać za pozostawiony sprzęt jest trudne do pojęcia przez ludzi z naszego świata. Jednocześnie ciężko się w tym wszystkim zatrzymać skoro najmniejszy gest daje tak gigantyczny efekt.
Zdjęcia