02/08/2026
🇵🇱 PL
Dziś mija 10. rocznica śmierci Janusza Muniaka.
Są artyści, o których trudno mówić wyłącznie przez pryzmat muzyki. Bo ich znaczenie nie kończy się na dźwiękach. Muniak należał właśnie do takich ludzi. Muzyka, erudycja, wartości i sposób życia tworzyły u niego jedną, nierozerwalną całość. Nie chodził na skróty. Wierzył w swoje ideały. Pozostawał konsekwentnie nonkonformistyczny, ale bez demonstracyjności. Spokojnie. Naturalnie. Bez potrzeby udowadniania czegokolwiek.
Pod jego skrzydła trafiłem jako nastolatek. Wspólnie graliśmy blisko piętnaście lat, szczególnie intensywnie między 2001 a 2008 rokiem. Bywały sezony, kiedy graliśmy ponad 250 koncertów rocznie. Była to edukacja, której nie da się porównać z żadnym systemem nauczania. Nie zaczynała się w sali lekcyjnej i nie kończyła na scenie. Była szkołą podstaw, ale przede wszystkim szkołą niuansów. Wiedza nie była przekazywana w formie wykładu. Rodziła się w relacji, w doświadczeniu, w codziennym byciu w muzyce.
Muniak należał do pokolenia, które współtworzyło historię polskiego jazzu i jednocześnie przechodziło przez wszystkie jego najważniejsze przemiany. Od tradycji i cool jazzu, przez third stream i muzykę ilustracyjną, aż po free, awangardę, fusion i w końcu główny nurt, w którym osiągnął mistrzostwo. Znał tę muzykę od środka. Rozumiał warsztat, brzmienie, feeling i przede wszystkim sens. W środowisku często mówiło się, że wielu próbuje grać tę muzykę, ale kiedy Muniak grał balladę, pojawiało się poczucie, jakby nagle znaleźć się w samym sercu Nowego Jorku.
To właśnie przy nim stawało się jasne, jak fundamentalne są swing i nierozerwalny związek jazzu z bluesem. Wiele z tych rzeczy wraca po latach z jeszcze większą siłą, kiedy doświadczenie muzyczne zaczyna spotykać się z dojrzałością słuchania. Jego postawa pokazywała, że etos muzyka jazzowego rodzi się przede wszystkim we wspólnym graniu, w relacji, w wymianie doświadczeń. Nie w formalnej edukacji. Jazz był rozmową. Wspólnym przeżywaniem. Ciągłym procesem uczenia się poza strukturą instytucji.
Był człowiekiem ogromnej kultury, godności i wewnętrznej dyscypliny. Uczył szczerości i bezpośredniości. Pokazywał, że jazz nie polega na tworzeniu wizerunku, lecz na zdejmowaniu masek. Jednocześnie ogromną wagę przywiązywał do szacunku wobec sceny i wobec samego siebie. Klasa, elegancja i dbałość o szczegóły były naturalną częścią tej postawy, nie elementem wizerunku.
Potrafił zachować niezależność wobec mediów i środowiskowych nacisków. Odmawiał współpracy, jeśli czuł instrumentalne traktowanie twórców. Odmawiał koncertów, jeśli coś było niezgodne z jego zasadami, nawet jeśli warunki finansowe były bardzo dobre. Nigdy nie grał dla pieniędzy. Grał za pieniądze. Była to lekcja wolności i odpowiedzialności za własne decyzje.
Równie silne wrażenie robiła jego postawa życiowa. Trzymał się z dala od splendoru i biznesowego wymiaru świata muzyki. Chciał grać, prowadzić klub, żyć blisko sztuki i ludzi. Wszystko było podporządkowane muzyce, sztuce i rodzinie. Miał niezwykłą intuicję do ludzi, a dopiero z czasem widać było, jak bardzo była trafna. Miał też bardzo wyraźny kompas moralny i ogromną wrażliwość społeczną. Jako człowiek wierzący nigdy nie narzucał swojej religijności innym. Pozostawiał ją sferze osobistej i okazywał szacunek każdemu człowiekowi.
Jego wieloletnia walka z uzależnieniem od alkoholu była dowodem siły, ale też przypomnieniem, jak krucha potrafi być równowaga między życiem a jego destrukcyjnymi mechanizmami. Pozostaje ważną lekcją odpowiedzialności za własne życie, zdrowie i wybory.
Pozostaje postacią, która wyznaczała kierunki i odcisnęła trwałe piętno na polskim jazzie. Człowiekiem z jasnymi i ciemnymi stronami. Prawdziwym jazzmanem z krwi i kości. Wielu młodych muzyków może dziś nie być świadomych, jak bardzo są częścią tej spuścizny. Na szczęście wielu z nich już to rozumie.
⸻
🇬🇧 ENG
Today marks the 10th anniversary of Janusz Muniak’s passing.
Some artists cannot be described only through music. Their meaning goes far beyond sound. Muniak was one of them. Music, intellect, values, and the way he lived formed one inseparable whole. He never took shortcuts. He believed in his ideals. His nonconformism was consistent but never demonstrative. Calm. Natural. Without the need to prove anything.
I came under his wing as a teenager. We played together for nearly fifteen years, especially intensely between 2001 and 2008. There were seasons when we played over 250 concerts a year. It was an education impossible to compare with any formal system. It did not begin in a classroom and did not end on stage. It was a school of fundamentals, but above all a school of nuance. Knowledge was not transmitted through explanation, but through shared experience and daily presence in music.
Muniak belonged to the generation that co-created the history of Polish jazz while also living through all its major transformations. From tradition and cool jazz, through third stream and film music, to free jazz, avant-garde, fusion, and finally the mainstream, where he reached mastery. He knew this music from the inside. He understood craft, sound, feeling, and above all meaning. People often said many try to play this music, but when Muniak played a ballad, it felt like suddenly standing in the heart of New York.
Through him, it became clear how fundamental swing is and how inseparable jazz is from the blues. Many of these lessons return years later with even greater strength, when musical experience meets listening maturity. His example showed that the ethos of a jazz musician is born primarily through shared playing, through relationship and exchange. Not through formal education. Jazz was conversation. Shared experience. Continuous learning outside institutional structures.
He was a man of culture, dignity, and inner discipline. He taught honesty and directness. He showed that jazz is not about creating an image, but about removing masks. At the same time, he believed deeply in respect for the stage and for oneself. Class, elegance, and attention to detail were natural parts of this attitude.
He maintained independence from media and external pressures. He refused collaborations if he felt artists were being treated instrumentally. He refused concerts if they conflicted with his values, even when financially attractive. He never played for money. He played for music and was paid for it. It was a lesson in freedom and responsibility.
His life attitude was equally powerful. He stayed away from splendor and the business side of music. He wanted to play, run his club, and live close to art and people. Everything was subordinated to music, art, and family. He had extraordinary intuition about people, something that became fully clear only with time. He also had a strong moral compass and deep social sensitivity. As a man of faith, he never imposed it on others. He kept it personal and respected every human being.
His long battle with alcohol addiction was proof of strength, but also a reminder of how fragile the balance between life and its destructive mechanisms can be. It remains a powerful lesson about responsibility for one’s life, health, and choices.
He remains a figure who shaped directions and left a lasting mark on Polish jazz. A man with both bright and dark sides. A true jazz musician in every sense. Many younger musicians today may not fully realize how much they are part of this legacy. Fortunately, many already do.
Photo: Marek Rokoszewski