11/09/2026
So here I am once more, sitting on the floor surrounded by sheets of paper, checking just how much my handwriting has deteriorated. In a place filled with musical instruments and soundproofed so well that you can't hear any reverb. Rituals are important. Beginnings are important. Some more than others.
It took a while, but I know now where I am as I begin my new musical chapter. And I'm happy that soon I'll be able to share it with you. Provided, of course - and as is traditional :) - I manage to meet all the deadlines.
I took a long time to decide. Should I do this under my own name? Should I leave it as Lunatic Soul, or change the name altogether? Because, after all, this is going to be a somewhat different musical adventure. In the end, I decided to turn it into a new incarnation of Lunatic Soul with… a different line-up. In part, I was inspired by the story of King Crimson in the 1980s. That was originally supposed to be a different band too, but ultimately… the name remained unchanged.
Just to be clear: I’m not planning to change my style of composing. To be honest, I probably wouldn’t even be able to. What I do intend to do, however, is bring together the musical worlds I’ve created over the years. I’ve been pursuing them simultaneously, both by the river and in the afterlife, for almost two decades, and that's enough of this musical divide. From now on, I want to create this kind of music in just one place.
And I want to enjoy creating it without limitations.
“Compose the way you feel in the moment, don’t worry about anything and don’t limit yourself in any way. Make sure there's a good atmosphere. Surround yourself with people who make you feel good, people who inspire you, respect you, and are kind to you.”
That's what I wrote on the first page of my new lyrics notebook.
***
I look at the sheets spread out before me. I count ten of them. Two have no lyrics. But I think there'll be one more, a smaller one. Because we still need some kind of introduction to this new album. All in all, that makes… 11 tracks?
My new bandmates smile at me, and in a moment we'll start rehearsing. I'll introduce them to you soon. I’m happy that some of them have previously worked in completely different musical styles.
Thanks to that, the new Lunatic Soul album will sound, yes, a little familiar, but still… completely different.
MD
Photo by Wiktor Franko
***
I tak oto znów wylądowałem na podłodze w towarzystwie papierowych kartek sprawdzając, jak bardzo popsuło się moje odręczne pismo. W miejscu otoczonym przez muzyczne instrumenty i wygłuszonym tak, że nie słychać żadnego odbicia. Rytuały są ważne. Początki są ważne. A niektóre nawet ważniejsze niż inne.
Trochę to trwało, ale wiem już w jakiej formie zaczynam swój nowy muzyczny rozdział. I cieszę się, że niedługo będę mógł się nim z Wami podzielić. Jeśli, oczywiście - i już tradycyjnie :) - wyrobię się na czas ze wszystkimi deadline’ami.
Długo podejmowałem decyzję. Czy robić to pod nazwiskiem? Czy zostawić jako Lunatic Soul, czy w ogóle zmienić nazwę? Bo, co by nie mówić, będzie to jednak trochę inna muzyczna przygoda. W końcu zdecydowałem, że stworzę z tego nowe oblicze Lunatica z… innym muzycznym składem. Trochę zainspirowała mnie historia King Crimson z lat 80. To pierwotnie też miał być inny zespół, ale jednak… nazwa została.
Żeby była jasność - nie zamierzam zmieniać swojego stylu komponowania. I szczerze mówiąc nawet bym nie potrafił. Co jednak zamierzam, to połączyć moje dotychczasowe muzyczne światy. Ciągnąłem je symultanicznie zarówno nad brzegiem rzeki, jak i w zaświatach przez prawie dwie dekady i już mi tego muzycznego podziału wystarczy. Od teraz chcę tworzyć taką muzykę tylko w jednym miejscu.
I chcę ją tworzyć z przyjemnością i bez ograniczeń.
„Komponuj tak, jak w danej chwili czujesz, niczym się nie przejmuj i niczym się nie ograniczaj. Zadbaj o dobrą atmosferę. Otaczaj się ludźmi, z którymi dobrze się czujesz, którzy Cię inspirują, którzy Cię szanują, i którzy są Ci życzliwi.”
Takie coś zapisałem sobie na pierwszej stronie mojego nowego zeszytu z tekstami.
***
Patrzę na te rozłożone kartki. Naliczyłem ich dziesięć. Dwie są bez tekstów. Ale dojdzie chyba jeszcze jedna mniejsza. Bo trzeba jeszcze zrobić jakieś wprowadzenie do tego nowego albumu. W sumie będzie więc… 11 utworów?
Koledzy z nowego zespołu uśmiechają się do mnie i za chwilę zaczniemy próbować. Niebawem ich Państwu przedstawię. Cieszę się, że część z nich obracała się do tej pory w zupełnie innych muzycznych stylistykach.
Dzięki temu nowa płyta Lunatic Soul zabrzmi, owszem, trochę znajomo, ale jednak… zupełnie inaczej.
MD